Dodaj komentarz

Brodnicka przed walką z Philips: Chcę w ringu rozdawać karty!

Już za kilka godzin swój kolejny zawodowy pojedynek stoczy Ewa Brodnicka (9-0, 2 KO). Stanie ona przed szansą wywalczenia wakującego tytułu Mistrzyni Europy kategorii lekkiej. O obozie w trzech krajach,  polskich akcentach za Oceanem oraz o swojej największej rywalce… Wróć. W oczekiwaniu na galę Budweld Boxing Night w Łomiankach zapraszam do przeczytania wywiadu z główną bohaterką wieczoru.

-Przygotowania w Polsce, w Niemczech oraz Stanach. Jak to logistycznie wyglądało i czy to był dobry obóz?
Ewa Brodnicka: To był najlepszy obóz. Po prostu obóz marzeń. American dream! W Polsce musiałam sobie wszystko w kalendarzu zapisywać, bo jeździłam po różnych klubach. Przygotowywałam się w Legia Fight Club u Karoliny Łukasik na grupie rekreacyjnej. Byłam też na kilku zajęciach u Krzysztofa Kosedowskiego, gdzie ćwiczyłyśmy razem z Karoliną. Kilka razy skorzystałam z tarczy u Landowskiego, a pod względem fizycznym przygotowywałam się przez cały okres z Przemysławem Kantorowskim. Po dwóch tygodniach rozjazdów po klubach wszystko się ustabilizowało w Niemczech pod okiem Dominika Junge. Razem z moim trenerem polecieliśmy na dwa tygodnie do Stanów Zjednoczonych. W Big Bear Lake w Kalifornii trenowałam na wysokości ponad 2000 metrów. Wyczerpujące treningi, bo ciężko się oddychało na takiej wysokości. Jednak to nowe doświadczenie, które pomogło zbudować mi lepszą wydolność. Po tygodniu przenieśliśmy się do Las Vegas. Trener uprzedzał mnie, że oddech tak szybko nie powróci, także na sparingach w Las Vegas walczyłam nie tylko ze sparingpartnerami, ale również ze swoim oddechem. Dopiero w końcowym etapie, na przedostatnim sparingu i na ostatnich tarczach oddech powracał do normy. Sparowałam z Laylą McCarter, która była 6-krotną mistrzynią świata, z Avą Knight Salicką, która ma mamę Polkę i jest bardzo sympatyczną dziewczyną. Zapowiada się, że przyjedzie do Polski w przyszłym roku, aby zawalczyć. Już kontaktowałam ją w tej sprawie z moim promotorem (Mariuszem Grabowskim przyp. red.).

-Big Bear Lake, gym Floyda Mayweathera w Las Vegas. Czy takie miejsca wyzwalają dodatkową energię?
EB: Zawsze byłam tytanem pracy na treningu. Nie trzeba mnie specjalnie motywować. Na pewno dało mi to więcej pewności siebie jako pięściarki, bo wiele dla mnie znaczyła możliwość sprawdzenia się z wysokiej klasy pięściarkami. Layla McCarter została wybrana najlepszą pięściarką ostatnich kilkunastu lat, a Ava Knight jako najlepsza pięściarka ostatniego roku. Nabrałam z nimi fajnego doświadczenia. Można było też podpatrzeć kilka rzeczy. Spotkałam wuja Floyda Mayweathera, który robił tarcze Adrienowi Bronerowi. Taki wyjazd na pewno uczy i rozwija pięściarsko. W jednym z gymów spotkałam też Michała Chudeckiego, który bardzo mnie wspierał podczas sparingu oraz podpowiadał na co zwrócić uwagę, bo wcześniej widział moją sparingpartnerkę w akcji. Fajny polski akcent nawet tak daleko od domu.

-Przejdźmy do twojej rywalki. Elfi Philips (6-2-3, 2 KO) to chyba zawodniczka groźniejsza niż wskazuje na to jej rekord. Co o niej wiesz? Jakie ma wady i zalety i jaki masz na nią sposób?
EB: Ostatnią wyjazdową walkę zremisowała, a wiadomo, że remis na wyjeździe można liczyć jako wygraną walkę. Niektóre dziewczyny mają nabite rekordy typu 15-2, a brak im umiejętności, które posiada właśnie Elfi. To będzie na pewno trudna walka. Jestem nastawiona na ciężką przeprawę. Ona zawsze jest świetnie przygotowana kondycyjnie i potrafi przez 10 rund atakować. To na pewno jest jej wielkim atutem. Najlepiej czuje się w półdystansie i ringowej wojnie, a moim planem taktycznym jest trzymanie jej na dystans i boks na moich zasadach. To ja chcę w ringu rozdawać karty. Wydaje się, że nie ma nokautującego ciosu, ale bije seriami. Dobrze porusza się na nogach oraz ma dobry balans tułowia. Zapowiada się zacięty i dynamiczny pojedynek.

-W stawce pas EBU, który jest już dość prestiżowym tytułem. Tytuł ten kilka tygodni temu zdobyła Twoja rywalka- Ewa Piątkowska. Czy kibicowałeś jej w tej walce i czy złożyłaś jej może gratulacje?
EB: Ewa złożyła mi gratulacje za ostatnią wygraną i jeszcze na ringu przyznała się, że byłam od niej lepsza. Powiedziała mi, że ją wypunktowałam i pogratulowała mi tego zwycięstwa, a później wykręcała się z tej wypowiedzi. Chyba nie sądzisz, że teraz do niej zadzownię i jej pogratuluję po takiej zmianie zdania i wmawianiu ludziom, że gdzieś została oszukana w pojedynku ze mną. Oczywiście kibicuję Polkom i chciałabym, żeby zdobywały pasy. Czekam na moment kiedy Ewa zachowa się honorowo i przyzna się do tego, że ze mną przegrała. Wtedy będziemy mogły rozmawiać o rewanżu.

-Zdajesz sobie sprawę, że ponowne skrzyżowanie waszych ścieżek kariery jest nieuniknione?
EB: Basta, basta! (śmiech) Jest to temat, o którym się mówi do granic wytrzymałości i chciałabym chociaż w jednym wywiadzie o tym nie wspominać.

-Spytałbym cię o podsumowanie roku, ale przed tobą jeszcze jedna walka. Dlatego też życzę powodzenia i wesołych świąt!
EB: Dziękuję. Jeśli chodzi o ten rok, to na ten moment jest on bardzo udany, a jeżeli zdobędę pas mistrzyni Europy, to będzie to mój prezent pod choinkę oraz na imieniny. Tobie oraz twoim czytelnikom również życzę wesołych świąt!

fot. fanpage Ewy Brodnickiej
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: