Dodaj komentarz

Więcej takich weekendów!

Za nami prawdopodobnie najbardziej intensywny pięściarski weekend tego półrocza. Poprzednia taka sytuacja miała miejsce dokładnie… pół roku temu. Analogii i wspólnych mianowników było naprawdę sporo i warto do nich nawiązać. Kwietniowa kumulacja wyglądała następująco: gala w Legionowie, Fonfara vs Chavez Junior, Matthysse vs Prowodnikow. A to wszystko w odstępie zaledwie kilku godzin!
Zestawmy to zatem z minionym weekendem- Fonfara vs Cleverly, gala w Wieliczce, Gołowkin vs Lemiuex i analogie widoczne są jak na dłoni: walka ‚Polskiego Księcia’ , gala Tomasza Babilońskiego oraz starcie dwóch ringowych killerów. Tym razem wszystko zostało rozłożone na dwa dni, więc co niektórzy mieli utrudnioną podróż do Wieliczki (w tym ja) przez zarwanie nocki na walkę naszego najlepszego pięściarza wagi półciężkiej. Ale nikt nie powiedział, że życie kibica boksu jest łatwe… 😉
Runda 1. 
Od pierwszego gongu Cleverly imponował przygotowaniem szybkościowym na tle Polaka. Skuteczny lewy prosty raz po raz dochodził do celu. Pierwsze 3-4 rundy zapowiadały dominację Walijczyka, jednak można było zastanawiać się wtedy, czy Nathan utrzyma tak wysokie tempo do ostatniego gongu. Tak oczywiście się nie stało i Fonfara w drugiej części walki po prostu ‚zajechał’ ambitnego przeciwnika. W walce zostało wyprowadzonych aż 2524 uderzeń, co jest nowym rekordem wagi półciękiej! Takiego tempa nie powstydziliby się zawodnicy wagi muszej!
Walka była toczona w niesamowitym tempie oraz bardzo czysta (interwencje sędziego ringowego można policzyć na palcach jednej ręki). Jedyne czego zabrakło to dramaturgii w postaci nokdaunów… Ale Cleverly po walce trafił do szpitala ze złamanym nosem- Polski Książe nie głaszcze!
Walka ta jest idealnym przykładem, aby tych sceptycznie nastawionych do boksu przekonać, że jest to pasjonujący i pełen emocji sport. Jeśli znacie takich niezdecydowanych, to koniecznie pokażcie im ten pojedynek! Istnieje spora szansa na ich ‚nawrócenie’.
W każden beczce miodu musi być jednak łyżka dziegciu- obrona Andrzeja nie była w tej walce jego mocną stroną. Zbyt łatwo i często Cleverly lokował na jego głowie i korpusie swoje uderzenia. Z jednej strony można uznać tłumaczenie, że czuł on, że przeciwnik nie będzie w stanie poważnie go zranić, z drugiej strony taka niefrasobliwość w defensywie w rewanżu ze Stevensonem, o którym Andrzej marzy i otwarcie mówi, mogłoby skończyć się znacznie gorzej niż w miniony piątek w UIC Pavilion. A skoro już o rewanżach mowa- Cleverly wyraża chęć i gotowość na drugi pojedynek z Polakiem. Czy jest ktokolwiek przeciwny? Cisza…

http://sport.tvp.pl/22225330/zobacz-walke-andrzeja-fonfary-z-nathanem-cleverlym

Runda 2.
Wprost ze Stanów Zjednoczonych przenosimy się do Wieliczki, którą można było nazwać galą powrotów. Najgłośniej oczywiście mówiło się o powrocie po dwuletniej przerwie Krzysztofa Zimnocha, który swój ostatni zawodowy pojedynek stoczył właśnie w tym mieście. Powrotem poniekąd była również walka Pawła Głażewskiego, który po dwóch bolesnych porażkach (szybka porażka przed czasem z Juergenem Braehmerem oraz wysoka przegrana punktowa w rewanżu z Maciejem Miszkiniem) w pojedynku z Bartłomiejem Grafką walczył o bokserskie ‚być albo nie być’. Presja była tym większa, ponieważ ‚Głaz’ zadeklarował, że w razie porażki skończy zawodową karierę. Tomasz Babiloński (promotor) miał w tej kwestii identyczne zdanie…
Grafka w swoim stylu od pierwszego gongu ruszył do zdecydowanego, aczkolwiek chaotycznego ataku. Głażewski wyglądał na niezwykle spiętego. Rozluźnił się dopiero w ostatnich 2-3 rundach, co jednak okazało się niewystarczające do wygranej. Przegrał, choć niejednogłośnie, przez co mógł czuć się wygranym w tym pojedynku, co podkreślał w wywiadzie tuż po walce. Gdy rozmawiałem z nim o deklaracji dotyczącej końca kariery, powiedział, że jeszcze musi to przemyśleć. Jeśli jednak zawodnik, który jeszcze niecały rok temu walczył o mistrzowski pas przegrywa z zawodnikiem o ujemnym bilansie, to chyba naprawdę najwyższy czas, aby pomyśleć o zawieszeniu rękawic na kołku.
Rękawice z kołka po długiej przerwie zdjął natomiast Krzysztof Zimnoch. Dwa lata przerwy to niemal wieczność w boksie zawodowym, ale pięściarz z Białegostoku zmienił otoczenie (trenuje w Londynie pod okiem CJ Husseina) i dalej wierzy, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w wadze ciężkiej. Chociaż o walce z Oluokunem za dużo też nie można powiedzieć, bo nie trzeba było być pięściarskim ekspertem, żeby zauważyć, że zeszłej soboty pięściarz z Nigerii szukał tylko sposobnej okazji, żeby wylądować na macie po przyjęciu w miarę czystego ciosu… Była to jego trzecia wizyta w Polsce w tym roku (przegrana punktowa z Wachem w Lubinie, przegrana przed czasem z Rekowskim Opolu, a teraz ‚teatrzyk’ w walce Zimnochem) i prawdopodobnie ostatnia. Kibice nie lubią zawodników, którzy przyjeżdżają jedynie jak najładniej i najmniej boleśnie przegrać. Cieszy jednak zwycięski powrót Krzysztofa, jakikolwiek by nie był. Co niektórzy zaczynają już myśleć nad ewentualnym pojedynkiem z Arturem Szpilką, a konflikt ten kilka lat temu był najszerzej komentowanym wydarzeniem na pięściarskim polskim podwórku. Kto wie, może ścieżki kariery tych dwóch zawodników za kilka lub kilkanaście miesięcy ponownie się skrzyżują i upust wszystkich złych emocji będziemy mieli w ringu. Scenariusz taki jest jednak mało prawdopodobny, jednak nie takie pojedynki dopinano…

http://www.polsatsport.pl/Wiadomosc/ga/Gala-W-Wieliczce-Blyskawiczny-Powrot-Zimnocha-Koniec-Glaza/index.html

Runda 3.
Nie minęło kilka godzin, a kibice już siadali ponownie przed telewizorami, by obejrzeć pojedynek, który miał być deserem tego weekendu- starcie Giennadija Gołowkina oraz Davida Lemiuex. Najbardziej pobudzającą liczbą ich w zestawieniu był z pewnością ich imponujący bilans wygranych przed czasem- 30 z 33 w przypadku Kazacha oraz 31 z 34 po stronie Kanadyjczyka. To zwiastowało jedno- w ringu nie będzie iskrzyć. Zapowiadała się prawdziwa burza z piorunami i brutalnym zakończeniem. Sędziowie punktowi byli w tej walce potrzebni jedynie ze względu na przepisy… Praktycznie nikt nie wierzył, że zdołamy usłyszeć ich werdykt.
Od pierwszego gongu Gołowkin pokazał swoją wyższość. Systematycznie rozmontowywał obronę rywala i z każdą upływającą minutą zmniejszał jego szanse (które i tak przed walką było iluzoryczne) na zwycięstwo. Lemiuex można pochwalić za charakter i serce do walki, ale z takim ringowym killerem jak GGG to zdecydowanie za mało. Słowa pochwały należą się zwłaszcza za sytuację w piątej rundzie, gdy został on uderzony, gdy klęczał na macie. Mógł wtedy wymusić zakończenie walki przez dyskwalifikację, ale wstał i chciał walczyć dalej, a przyjmowanie bomb od Gołowkina to przejaw skrajnego masochizmu. Koniec nadszedł w ósmej odsłonie, kiedy to sędzia przerwał zawody. Może i Lemieux mógł walczyć jeszczę rundę lub dwie, to nie powinien mieć on pretensji do ringowego. Zaoszczędził mu on sporo zdrowia. Jednak oprócz zdrowia Kanadyjczyk stracił również mistrzowski pas, chociaż kibice na pewno docenili fakt, że nie unikał on starcia z królem kategorii średniej, tylko od razu przystąpił on do pojedynku unifikacyjnego.
Gołowkin czeka teraz niecierpliwie na zwycięzcę w hitowo zapowiadającym się starciu Alvarez vs Cotto. To właśnie zwycięzca tej potyczki ma zmierzyć się z kazachskim niszczycielem, chociaż obaj zawodnicy niespecjalnie palą się do tej potyczki. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż ich pojedynek, mimo iż, jest to walka o pas wagi średniej odbywa się w umownym limicie (155 funtów), który wynosi tylko funt więcej niż limit kategorii junior średniej! Bezsens? Tylko pozornie. Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze…
Czy dojdzie do pojedynku GGG vs Alvarez/Cotto? Czy Triple G zgodzi się na umowny limit poniżej 160 funtów? Chyba nie będzie mieć wyboru, jeśli będzie chciał sięgnąć po kolejny pas wagi średniej. Z drugiej strony pamiętamy jego deklarację, że dla walki z Floydem Mayweatherem był w stanie zejść do 154 funtów? Dlaczego dla pieniędzy i sławy nie zrobiłby tego dla Portorykańczyka lub Meksykanina? Na pewno walka ta sprzedałaby więcej PPV niż pojedynek z Lemiuex, który wykupiło relatywnie mało osób- ‚zaledwie’ 150 tysięcy.
Na sam koniec mała refleksja- czy Gołowkinowi należy się miejsce na tronie rankingu P4P, które kilka tygodni temu zwakował Floyd Mayweather? Dla niektórych odpowiedź jest oczywista i brzmi ona ‚tak’. Z drugiej strony mamy całkiem spore grono sceptyków boksu Kazacha, którzy są tak wybredni, że nie jestem pewien czy wygrana jednej nocy z Wardem, Kowaliowem, Władimirem Kliczką, Terminatorem, Supermanem i Son Goku wystarczyłaby, aby zmienili zdanie.

Za nami naprawdę intensywny weekend i chciałoby życzyć sobie takich więcej. Rodzi się jednak pytanie- czy nawet najbardziej zagorzali kibice wytrzymaliby tak intensywne tempo jakie narzucili Fonfara wraz z Cleverlym? Czy może jednak lepiej, że takie kumulacje trafiają się raz na kilka miesięcy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: