Dodaj komentarz

Ewa Brodnicka: Dam rewanż Piątkowskiej, jeśli przyzna moją wygraną.

Chyba żaden pojedynek rozgrywany na polskich ringach nie był wypromowany w taki sposób. Dwie Ewy spierały się o limit wagowych, liczbę rund, a także rękawice. Machina została skutecznie nakręcona, a w ringu działo się również sporo. Sprawy jednak nie do końca zostały w nim załatwione. Codziennie można przeczytać newsy odnośnie tej walki, które są bardzo licznie komentowane. Z EwąBrodnicką spotkałem się w miniony czwartek (01.10.2015) w centrum handlowym Arkadia w Warszawie. Oto zapis naszej rozmowy:

-Jak humor po walce?
EB: Bardzo dobrze. Dalej szampański nastrój, nawet warkoczyki sobie zostawiłam, ale jutro je zdejmuję, bo idziemy na urodziny Polsatu Sport. Weekend zapowiada się relaksujący, bo mam imprezę rodzinną. Być może w przyszłym tygodniu wyjadę na jakieś wakacje.

-Obejrzałaś już na spokojnie powtórkę walki?
EB: Tak, obejrzałam w poniedziałek powtórkę i pomimo tego, iż znałam wynik, to bardzo przeżywałam każdy cios. Oglądałam powtórkę razem ze znajomymi w restauracji Champions. Liczyliśmy również punkty. Podesłałam nawet walkę i punktację Fragomeniemu, którego powinieneś znać. Powiedział, że mam przysłowiowe ‚jaja’ i gdyby nie nokdaun, to dałby mi 4 punkty przewagi.

-A co czułaś podczas oglądania powtórki jak widziałaś siebie lądującą na deskach?
EB: Na całe szczęśćie wiedziałam jak to się później skończy. Było widać, że wszedł tam czysty cios na szczękę. Nie lubiłam tego momentu. Na pewno nie był to miły widok, ale nieważne jak się zaczyna. Ważne jak się kończy.

– A jak to wyglądało w ringu?
EB: To był mocny cios, który poczułam. Na zwolnionym tempie było widać, że miałam trochę zachwianą i złą pozycję. Gdyby ten cios był nokautujący, to miałabym bardziej błędne oczy i nogi z waty, a tego nie było. Zresztą podniosłam się i szybko się pozbierałam. Zarówno mentalnie jak i fizycznie. W narożniku miałam podobno sine usta, ale to dopiero później mi powiedzieli (śmiech).

-A jak współpraca z trenerem? Bariera językowa jest problemem?
EB: Nie mamy z tym problemu, bo dogadujemy się po angielsku.

– Wasz angielski musi być więc na naprawdę wysokim poziomie, bo minutowe przerwy między rundami to sytuacja bardzo stresowa i trzeba jasno przekazywać myśli.
EB: Rozmawiałam z nim bez problemu. Rozumiałam co mówi. Były to proste komendy. Wszystko to, co ćwiczyliśmy. Mieliśmy bardzo dobrze rozpracowaną Ewę Piątkowską, oglądaliśmy bardzo dużo jej walk, analizowaliśmy moje sparingi i podeszliśmy do walki z ułożonym planem taktycznym. Cały czas trzeba było go realizować, więc te komendy musiały być jak najbardziej zrozumiałe. Plan był też taki, że jakbym czegoś nie rozumiała, to Karolina udzieliłaby jakichś podpowiedzi. Oczywiście w trakcie walki krzyczała również jakieś swoje podpowiedzi. Jako fajną anegdotę mogę dodać, że trener przyjechał z wydrukowanymi motywującymi plakatami, które rozwiesił w szatni. Były na nich hasła: Jesteś silniejsza niż myślisz, badź silna, wierz w siebie. Trener był przygotowany perfekcyjnie. To niemiecka maszyna, o czym już zresztą mówiłam panu Kostyrze na ceremonii ważenia. On nie do końca wierzył i powtarzał: „Ewa, to tylko dwa tygodnie. Pracujesz z tym trenerem dopiero dwa tygodnie! A Ewa (Piątkowska) z trenerem Gmitrukiem sporo dłużej.” Odpowiedziałam mu, że to być może tylko dwa tygodnie, ale trener przez ten czas poświęcił mi tyle czasu. Trenowaliśmy dwa razy dziennie po dwie godziny i każda minuta była mi poświęcona. Uważam, że Ewie trener przez ten miesiąc nie poświęcił tyle czasu co mi.

-A jak będą wyglądały twoje kolejne przygotowania? Wyjedziesz znów do Niemiec, czy może trener przyjedzie do Polski?
EB: Będziemy na ten temat rozmawiać w przyszłym tygodniu. Zobaczymy jaki mamy plan i do jakiej walki będziemy się przygotowywać, bo od tego będzie zależało ułożenie przygotować. Jest taka możliwość, abym jeździła do Karsluhe. Dominick (trener) czeka na mnie z otwartymi ramionami. Najłatwiej można by to było załatwić budżetowo w taki sposób, że spałabym na miejscu w gymie i niedługo będą takie możliwości, bo hotele w Niemczech wychodzą bardzo drogo.

-Przed walką było sporo złej krwi. Po walce emocje nieco siadły- były wspólne zdjęcia i uśmiechy. Czy wszystko więc zostało załatwione, póki co, w ringu, bo mówi się już sporo o ewentualnym rewanżu?
EB: Sprawa została załatwiona póki co w ringu. Ja przed walką mówiłam, że chciałabym w niej coś udowodnić Ewie i sobie i po tym pojedynku nie mieć ze sobą już nic wspólnego. Ewa bardzo ładnie zachowała się po walce. Pogratulowała mi zwycięstwa, powiedziała, że celniej trafiałam. Powiedziała to w ringu tuż po samej walce, jak i w wywiadach. Natomiast ostatnio na jej fanpage’u widziałam post, w którym sugerowała, że walczyła na wyjeździe, była pokrzywdczona przez sędziów i tak dalej. To są jednak wymówki i tracę w tym momencie do niej szacunek. Zyskała go u mnie po walce,bo przyznała się do porażki, a później pod presją osób, które jej doradzają i wmówiły jakieś głupoty, zaczęła się wykręcać. To było tak samo jak w walce Mayweather-Pacquiao. Pacquiao po walce zaczął szukać wymówek, a Mayweather powiedział, że miał lepsze zdanie o swoim przeciwniku. Jeżeli ja przegram, to nie będę szukać wymówek.

-Został złożony protest obozu przeciwniczku w sprawie suspensorium, a także pracy sędziego ringowego, Roberta Gortata. Jakiś komentarz?
EB: Tak. Suspensorium absolutnie nie było sparingowe. Mam też zdjęcia, na których Ewa ma za wysokie suspensorium, które jest dozwolone dla kobiet. Być może u mnie jest bardziej obniżony top, natomiast suspensorium jest pożyczone od koleżanki z Niemiec, w którym walczyła o pas WBC. Jest więc zgodne z przepisami i nie było to męskie suspensorium. Wszystko było więc jak najbardziej przepisowo i jest to śmieszne. Może jeszcze okaże się, że miałam złe buty lub zły kolor stroju? A co do pracy sędziego- uważam, że na powtórkach wszystko się wyjaśniło. Ewa również klinczowała i jeżeli mi dałby ostrzeżenie za klincz, to jej powinien dać ostrzeżenie bądź odjęcie punktu za uderzenie barkiem w siódmej lub ósmej rundzie. Było by w sumie po równo.

-Ewentualny rewanż? Wszystkie karty są po twojej stronie.
EB: Mnie ten rewanż szczerze nie jest do niczego potrzebny, bo już udowodniłam, że mogę z Ewą wygrać. Gdyby doszło do rewanżu, to już na moich zasadach. Ewa mówiła, że była to dla niej walka wyjazdowa, chociaż uważam, że to dla mnie była walka jak na wyjeździe, ponieważ wszystkie warunki były układane pod nią. Ona nie chciała wejść do ringu, jeżeli nie zostałyby spełnione warunki według jej zasad. Jeżeli miałoby dojść do rewanżu, to myślę, że w nie najbliższym czasie, bo teraz mam po prostu inne cele. Chciałabym zawalczyć z innymi zawodniczkami. Nie mogę walczyć tylko w Polsce z Ewą Piątkowską. Rewanż na dystansie 10 rund i nie o pietruszkę, tylko być może o jakiś pas, w kategorii wagowej taką jak ja chcę i na pewno w rękawicach europejskich, ponieważ po zakończeniu kariery chciałabym pracować i rozwijać się, a nie rozbijać się w rękawicach z Meksyku, które są robione na zamówienie. Są może 10-uncjowe, ale przy kostkach są cieńsze. Bolały mnie ręce na rozgrzewce. Karolina Łukasik powiedziała, że w życiu takich rękawic nie miała i nigdy by ich nie założyła. Jeżeli chodzi o rękawice, to nie był problem z kolorem rękawic, tylko ja nie miałam swoich rękawic, a Ewa przyniosła swoje. Dopiero później organizator udostępnił nam te same rękawice marki Grant. Podjęłam ryzyko i ja tej walki się nie bałam, jak to powtarza Pan Wasilewski.

-Z drugiej strony gdyby nie te wszystkie zakulisowe zagrywki, to nie byłoby takiej atmosfery. Wasz pojedynek w dzień gali został przesunięty bliżej walki wieczoru.
EB: Myślę, że promocja nie musiała iść szczególnie w tym kierunku. Ona poszła tak a nie inaczej przez kaprysy Ewy i jej żądania. Pomyśl teraz, że ja bym się jednak nie zgodziła. Ewa mówiła w Puncherze, że nie wyjdzie do ringu jak nie będę ważyć tyle i tyle kilogramów. Ja musiałam cały czas ustępować i myślę, że były to dziecinne zagrywki. Równie dobrze mogłyśmy tę walkę wypromować w inny sposób, bo szczerze się nie lubimy. A te szczegóły mogły być ugadane wcześniej przez promotorów i zapisane w kontrakcie. Jeżeli dojdzie do rewanżu, to muszę mieć wszystko zapisane w kontrakcie i nie może być takich sytuacji, bo jest to nieprofesjonalne. Moim zdaniem miało mnie to wytrącić z równowagi, ale pewnym osobom się to niestety nie udało.

-A skąd pomysł z przystawieniem pięści do brody rywalki? Było to spontaniczne czy zamierzone?
EB: Nie myślałam o tym wcześniej. Dzień przed walką zamieniam się w takiego przysłowiowego zwierzaka i wyszła ze mnie sportowa agresja. Wychodzimy po to, żeby sobie coś udowodnić i się bić i stąd więc ta pięść. Nie doszło jednak do żadnych przepychanek.

-Dalsze plany na ten rok? Odpoczynek czy może jeszcze jakaś walka?
EB: Będę się widziała z promotorem, to z nim pomówię na ten temat. Wiem, że jest możliwy termin gali pod koniec roku, więc miałabym czas na przygotowanie się. Także mogłabym jeszcze zaboksować w tym roku, potrenować z Dominickiem i poprawić pewne elementy. Byłby to taki próbny start, w którym mogłabym spróbować wszystkich elementów, a na początku przyszłego roku chciałabym zaboksować o pas. W tym roku już nawet o tym nie myślę, bo stoczyłam niełatwą walkę z Piątkowską i przygotowywanie się do walki o pas pod koniec roku byłoby sporym obciążeniem psychicznym i fizycznym. Do tej walki przygotowywałam się około trzech miesięcy. Muszę dać więc sobie teraz trochę luzu.

-Przed walką z Piątkowską rozstałaś się z trenerem Drzazgowskim, co było dość nieoczekiwanym zwrotem akcji w twoich przygotowaniach. Jak układają się teraz wasze relacje? Był telefon z gratulacjami?
EB: Spotkaliśmy się po walce i pogratulował mi na żywo. Poznał także Dominicka. Musimy teraz się spotkać na spokojnie. Krzysiek obejrzał mój ostatni wywiad, w którym mówię z wdzięcznością o jego przygotowaniach fizycznych. Zadzwonił do mnie po obejrzeniu tego wywiadu i życzył mi powodzenia w walce. Mówił, że będzie na hali i trzyma kciuki, co dodało mi skrzydeł. Myślę, że nie mamy do siebie urazy i, kto wie, być może będzie dalej trenerem od przygotowania fizycznego. Byłoby to naprawdę bardzo dobre rozwiązanie.

-Polska korona zdobyta. Co dalej? Europa? Świat?
EB: Nie wiem. To już zależy od promotora. Tam jest kilka pasów i teraz trzeba wszystko logistycznie zaplanować i uderzyć w konkretny pas. Wiem, że też jest wakujący pas EBU. Nie mogę się na te tematy za bardzo wypowiadać. Są pomysły, ale muszę sobie zrobić trochę luzu, aby nacieszyć się tym zwycięstwem. Robię sobie reset, w którym myślę tylko o przyjemnościach.

-Odpisałaś już na wszystkie wiadomości z gratulacjami?
EB: Tak. Po tej walce przyszło ich chyba pięć razy więcej niż w poprzednich walkach. Wcześniej były to tylko gratulacje od płci męskiej, a teraz również pojawiły się gratulacje od dziewczyn, które piszą, że trenują rekreacujnie i jestem dla nich wzorem. Cieszy mnie, że coraz więcej kobiet śledzi mój fanpage i jest to bardzo miłe.

-Dzięki za rozmowę.
EB: Również dziękuję. Aha, jeszcze jedno mi się przypomniało. Do rewanżu dojdzie tylko wtedy, jeżeli Ewa Piątkowska i jej sztab przyznają w mediach, że ja tę walkę wygrałam. Później zaczęły się jakieś wątpliwości i wykręty. Powinni okazać mi szacunek za to, że wygrałam. Jeżeli dla nich ta walka jest na korzyść Ewy Piątkowskiej, to myślę, że w tym momencie nie mamy o czym rozmawiać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: