Dodaj komentarz

Łukasz Janik: Lecę na obóz do Irlandii

Łukasz Janik (28-3, 15 KO) ostatnią walkę stoczył w maju, kiedy to w ostatniej chwili zastąpił Krzysztofa ‚Diablo’ Włodarczyka, którego dopadła choroba tuż przed rewanżową walką z Grigorijem Drozdem.  Przegrał, choć jak zawsze pokazał serce do walki i sporą ambicję. Czym aktualnie zajmuje się ‚Lucky Look’? Co sądzi o ostatniej edycji Polsat Boxing Night i walce z Cieślakiem?

-Co robi teraz Łukasz Janik? Trenuje czy odpoczywa?
Łukasz Janik: Trenuje, ale wylatuje do Irlandii teraz. We wtorek lecę do przyjaciela, który zorganizował mi tam tak jakby obóz przygotowawczy. Jadę tam troszeczkę się odciąć. Jadę też zobaczyć coś nowego. Ma on tam klub bokserski, będę mieć więc sparingpartnerów. Będzie gdzie trenować. Mam też gdzie mieszkać- mam domek nad samym morzem. Wszystko na mnie czeka i jest przygotowane. Więc jadę tam. Jeżeli będzie gala 5 grudnia i będę brany pod uwagę, to po prostu jadę się tam przygotowywać. Kończę studia, nie uda mi się jednak obronić teraz, ale ostatnie 2-3 tygodnie od 8 do 16 spędzałem na uczelni, bo chciałbym mieć magistra i to wszystko za sobą.

-Na długo planujesz wylecieć?
ŁJ: Myślę, że około dwóch miesięcy.Gdyby była gala 5 grudnia, to przed galą wrócę.

-Padło wyzwanie ze strony Michała Cieślaka na Wieliczkę. Odmówiłeś, bo jest za mało czasu na przygotowania, co jest oczywiste. Czy zaimponował ci on swoimi dwoma ostatnimi szybkimi wygranymi przed czasem?
ŁJ: Widziałem tylko ostatnią wygraną. Super mi nie zaimponował. Co to był za przeciwnik? Nie oszukujmy się. Michał uderzył dwa lewe, zanim zebrał się do prawego haka, to trochę to trwało. Jak na moją szybkość, to myślę, że będę potrafił się z nim odnaleźć w ringu. Szczerze mówiąc mi nie zaimponował. Wygrywa, ale w rekordzie ma bumów, z którymi walkę kończy szybko przed czasem. Moim zdaniem jest to dużo gorsza wersja Diablo, bo Cieślak podobnie boksuje. Z Diablo na sparingach całkiem nieźle sobie radziłem, więc wydaje mi się, że walka z nim nie będzie zbyt dużym wyzwaniem, ale zwycięstwo przybliży mnie do kolejnych lepszych walk.

-Jakie widzisz atuty w boksie Cieślaka i jak to wygląda na twoim tle?
ŁJ: Nie śledzę za bardzo jego kariery, ale Krzysiek Głowacki powiedział ostatnio, że biję mocniej od niego. Wydawało mi się, że jego atutem jest właśnie mocne uderzenie. Jest dobrze ułożony, ale nie jest wirtuozem ringu. Nie bije długich kombinacji, łatwo jest go przewidzieć. Wydaje mi się, że na mój styl boksowania to nie będzie dla mnie trudny rywal. Wiadomo, że go nie zlekceważę i przygotuję się do tej walki jak najlepiej, ale wyjdę do ring po to, żeby mu pokazać, że jeszcze nie ten czas.

– A jakbyś miał do wyboru: rewanż z Masternakiem czy walka z Cieślakiem. Co byś pierwsze wziął?
ŁJ: Pierwszą bym chyba wziął walkę z Cieślakiem, ale wszystko zależy od kwestii czasu. Ja też dawno nie boksowałem. Była to walka po dziewięciu dniach przygotowań (maj 2015, Moskwa, przyp. red.) Wolałbym więc najpierw zbić Cieślaka, a wtedy wszystko by się bardziej nakręciło i ludzie by sobie o mnie przypomnieli i łatwiej by było zaboksować z Mateuszem.

-Mamy więc nazwiska Masternaka i Cieślaka. A co z innymi polskimi cruiserami- Włodarczyku i Głowackim. Wykluczasz czy może odpowiednia oferta finansowa może zrobić swoje?
ŁJ: Ostatnio była nawet propozycja żebym zabkosował z Diablo pod koniec listopada, ale propozycja finansowa jaką dostałem była dla mnie śmieszna, bo takie same pieniądze miałem dostać za 8-rundową walkę z Cieślakiem. Nie ma co porównywać nawet Cieślaka i Diablo. Cieślaka wyjdę oklepać, a z Diablo może być różnie.

-A jak było z tym Polsat Boxing Night, bo Mateusz Borek dość ostro cię zripostował tekstem o wyczerpanych bateriach. Jak to wyglądało z twojej strony?
ŁJ: Nawet tego nie usłyszałem, bo gdybym to usłyszał, to też na pewno bym mu coś odpowiedział. Mi chodziło przede wszystkim o kasę. Zadzwonił do mnie z jakąś propozycją finansową. Powiedział ile dostanę za walkę z Cieślakiem, ja powiedziałem ile ja bym chciał za ten pojedynek i już tematu w ogóle nie było. Więc powiedziałem prawdę i jak to wyglądało, Mateusz powiedział, że mi się bateryjki skończyły. Nie wiem o co w tym chodziło? Może dlatego, że miałem chwilę takiego zastanowienia, bo nie wiedziałem czy powiedzieć konkretnie, że Polsat nie udźwignął mojej propozycji finansowej. Mateusz robi swoją robotę, jest wyszczekany. O to chyba w tym chodzi. Powiedziałem to, co myślę i zrobiłem to spokojnie i z klasą. Cieślakowi pogratulowałem przede wszystkim zwycięstwa. Nie cwaniakowałem i nie wywyższałem się. Jeśli będą odpowiednie pieniądze, to wyjdę bez najmniejszych problemów do ringu.

-Głód boksu jest? Rwiesz się do ringu?
ŁJ: Oczywiście. Tym bardziej ostatnio, tak jak mówię, nie było zbyt dużo boksu. Lekko trenowałem, bo uczelnia zabierała mi sporo czasu. Nie było również żadnych walk, więc głód boksu jest duży. Chciałbym wejść do ringu i już nie mogę się doczekać kiedy dostanę jakąś propozycję.

-Nawiązując do tematu studiów- temat twojej pracy magisterskiej?
ŁJ: Chcę napisać pracę o karierach polskich pięściarzy zawodowych. Będę pisał o kolegach i swojej karierze. Na tej podstawie będę pisał o kolegach z drużyny, którzy odnieśli jakieś większe sukcesy. Kilku z nich będę musiał wybrać. Będzie to polegało w głównym stopniu na wywiadach, które przeprowadzę. Muszę znaleźć również odpowiednie lektury poświęcone boksowi. Trochę czasu jednak jeszcze mam, bo zmieniły się przepisy. Miałem się bronić do 30 września, kiedy byłem jeszcze w trakcie zaliczania przedmiotów. Więc obrona będzie chyba przełożona na kolejny rok.

-A jak podobała ci się ostatnia gala Polsat Boxing Night? Miałeś już okazję zawalczyć na imprezie z tej serii.
ŁJ: Gala mi się średnio podobała. Szanuję Tomasza Adamka. Był wielkim pięściarzem i dał w swojej karierze mnóstwo fantastycznych walk, a w pewnym momencie był najlepszym pięściarzem w kategorii cruiser na świecie. O walce wieczoru nie ma co mówić. Było kilka walk, które można było zobaczyć… Fajne show, dużo ludzi. Wszystko dobrze nakręcone medialnie. Polsat robi to w taki sposób, że chyba coraz więcej osób na te gale przychodzi, ale ta ostatnia gala nie była chyba tak udana jak wcześniejsze. Moim zdaniem oczywiście, jeśli chodzi o sportowy punkt widzenia. Zmieniło się też to, że nie było już tylko walk polsko-polskich, tylko zaczęli przyjeżdżać zagraniczni pięściarze. Walka Rekowskiego z Aguilerą była najlepszą na całej gali.

-Dzięki za rozmowę.
ŁJ: Pozdrawiam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: