1 komentarz

Ewa Brodnicka przed walką z Chamie: To solidna rywalka na ten etap kariery.

14 marca podczas gali organizowanej przez Tymex Boxing Promotion oraz Global Boxing kibiców z pewnością czeka spora dawka pięściarskich emocji. W walce wieczoru Mariusz Wach (29-1, 16 KO) zmierzy się z Gbengą Oluokunem. Na gali transmitowanej przez Polsat Sport wystąpią także m.in. Michał Gerlecki, Robert Parzęczewski, Michał Leśniak czy Damian Wrzesiński. W tym wybitnie męskim gronie okazję do zaprezentowania swoich pięściarskich umiejętności będzie miała przedstawicielka płci pięknej- Ewa Brodnicka (6-0, 2 KO), która zaboksuje o Międzynarodowe Mistrzostwo Polski z Giną Chamie (11-2, 5 KO).

-Powiedz coś o przygotowaniach-gdzie trenujesz, z kim trenujesz?
EB: Trenuję  w Warszawie pod okiem Krzysztofa Drzazgowskiego. Współpraca układa się coraz lepiej, bo cały czas się poznajemy. Przepracowaliśmy już parę cyklów i on wie jakie jednostki treningowe na mnie działają. Robiliśmy siłę statyczną na siłowni, potem przechodziliśmy do siły dynamicznej połączonej z wytrzymałością. Najbardziej efektowne były ćwiczenia z ketlami. Sparuję w Warszawie z Anią Słowik na Torwarze, ale także z chłopakami. Później będę jeździć do żoliborskiej szkoły boksu.

-Sparujesz zarówno z dziewczynami, jak i facetami. Czy jest różnica w sparingu pomiędzy kobietą a mężczyzną?
EB: Jest w dynamice i sile ciosu. To też zależy. Jeśli boksuję z chłopakami, zwłaszcza z niższych wag, to na pewno są bardziej dynamiczni. Jeśli dziewczyna jest na dobrym poziomie, to też nie odbiega siłą i techniką. Sparingi z zawodnikami cięższymi, a to się zdarza, są na pewno cięższe. Przyjąć cios od takiego na gardę czy w klinczu po prostu czuć. Liczę jednak, że takie sparingi pozwolą mi się bardziej rozwinąć boksersko. Więc nie narzekam. (śmiech)

-Czy kolegom po fachu po sparingach zdarzało się powiedzieć coś w stylu, że twoja uroda może być myląca i nie spodziewali się tak ciężkiej przeprawy?
EB: Oni już raczej mnie znają, więc to ich trzeba by było się zapytać jakie odczucia mieli na początku. Zakładam, że wiele jest takich opinii, że bokserce się nie wierzy, że trenuje boks, patrząc na twarz i budowę ciała. Najlepiej żeby miała krzywy nos i była dość masywna. Potem jak się ktoś dowiaduje, że boksuję, to jest lekkie zdziwienie i niedowierzanie. Kto mnie zna, ten wie, że profesjonalnie trenuję i inaczej na to już patrzy. Jeśli chodzi o chłopaków z treningów- ostatnio mówili do mojego trenera, że ciężej im się sparuje niż chociażby dwa miesiące temu czy przed przygotowaniami do ostatniej walki. To cieszy, bo to świadczy, że jakiś progres jest.

-Czy mężczyźni w ringu traktują cię po ‚dżentelmeńsku’ i starają się oszczędzać czy widzisz, że dają z siebie 100% podczas sparingów?
EB: Jeśli facet jest cięższy i waży około 75-80 kg, to on sparuje trochę po dżentelmeńsku mimo, iż tego nie przyzna. To są jednak sparingi zadaniowe na jakieś konkretne techniki z mojej strony. Jeśli jest chłopak z mojej wagi, bądź trochę lżejszej, to są to sparingi na 100% i koledzy w ogóle mnie nie oszczędzają.

-Co czujesz przed wyjściem na ring?
EB: Czuję adrenalinę oraz pełne skupienie i tak naprawdę nie myślę już o niczym innym, tylko o walce. Wydaje mi się, że kieruję się wtedy tylko instynktem. Podczas rozgrzewki i wiązania bandaży jestem już bardzo skupiona i nie ma już żadnych innych myśli poza walką i przeciwniczką.

-Przejdźmy teraz do twojej przeciwniczki. Analizowałaś już ją na pewno. Jakie są jej mocne i słabe strony?
EB: Przygotowujemy się od połowy stycznia, ale niekoniecznie właśnie pod tę zawodniczkę. Uważam ją za solidną jak na ten etap kariery. Ma tylko dwie porażki i to w walkach z naprawdę mocnymi przeciwniczkami. Bije kombinacje w różnych płaszczyznach. Z tego co zauważyliśmy, bije zarówno z ataku jak i obrony oraz wchodzi w wymiany. Nie wiem czy te ciosy dużo ważą. Wiem, że pięć pojedynków wygrała przed czasem. Oglądaliśmy z trenerem jej walkę z Ramoną Kuehne i dawała w niej sobie radę. Dopiero pod koniec 6 rundy ‚przestrzeliła’ łokieć i nie wyszła do kolejnej rundy. Braliśmy pod uwagę również ostatnią przeciwniczkę Ewy Piątkowskiej- Sabrinę Giuliani, jednak po analizie z moim promotorem stwierdziliśmy, że Gina Chamie będzie lepsza. Giuliani jest bardziej statyczna na nogach, dobra w obronie, ale za dużo ciosów nie zadaje. Chcę rywalki, która będzie szła do przodu i zadawała więcej ciosów, a nie tylko stała za gardą i oddawała pojedyncze ciosy. Nie o to w tym chodzi. Co do minusów- może to nie do końca minus, ale zauważyliśmy, że opada jej trochę prawa ręka i dziwnie się nią broni. Pracujemy nad kombinacjami z lewym sierpem i lewym na dół.

-Padło nazwisko Ewy Piątkowskiej, która mówi, że być może już na następnej gali zawalczy o mistrzowski pas. Ty także masz na pewno mistrzowskie aspiracje…
EB: W tym roku jestem gotowa na walkę o mistrzostwo świata. Szczegółów jednak nie znam. Trzeba by o nie było spytać mojego promotora Mariusza Grabowskiego. Myślę jednak, że taka szansa w tym roku dla mnie się pojawi. Moim marzeniem jest walka o pas na polskiej ziemi przed polską publicznością, ale jeżeli trzeba będzie wyjechać gdzieś za granicę do dziewczyn z mojej wagi, to jestem gotowa. W mojej wadze w pierwszej dziesiątce jest aż 7 z Argentyny, więc taka podróż by się liczyła pewnie z wyjazdem do tego właśnie kraju. Jeżeli chodzi o walkę z Ewą Piątkowską, to my byliśmy na tę walkę gotowi już w zeszłym roku. Mój promotor kontaktował się z jej promotorami. Tak się jednak zdarza w boksie, że propozycje są odrzucane. My także odrzucamy różne propozycje. Nie doszło do tej walki i nie myślę o niej w tym momencie. Skupiam się na walkach, które mogą dać mi pas. Jeżeli będzie taka potrzeba i publiczność będzie tego chciała, to myślę, że na 100% spotkamy się w ringu.

-Na pewno wiele osób zastanawia się jak odnajdujesz się jako kobieta w twardym męskim sporcie jakim jest boks i jak w ogóle doszło do tego, że zajęłaś się pięściarstwem?
EB: Odnajduję się bardzo dobrze, bo wychowałam się wśród chłopaków. Mam w rodzinie praktycznie samych kuzynów i rodzeństwo płci męskiej. Jest to rzeczywiście twardy sport nie dla każdej kobiety. Nie zatraciłam jednak swojej kobiecości i jak tylko mogę, to w czasie wolnym ubieram się w sukienki i staram się nie chodzić tylko w sportowych ciuchach. Do ringu wchodzi się zakładając, że przeciwnik jest przygotowany i wyraził na to chęć. Jest to konfrontacja bardziej bezpośrednia niż w innych sportach. Jeśli chodzi jeszcze o kobiecość- chodzę do fryzjera i kosmetyczki, w domu lubię być przytulana i jestem spokojną kobietką, a na ringu zamieniam się w zwierzaka.

-Czy zdarzało ci się, że kibice na ulicy mówili ci coś w stylu „Ewa, taka ładna z ciebie dziewczyna. Daj sobie spokój z boksem, bo jeszcze ci nos połamią.’ ?
EB: Wydaje mi się, że w Polsce zmienia się odbieranie tego sportu. Kiedy 8 lat temu mówiłam, że trenuję boks, to spotykało się to z jakąś większą negacją i właśnie wtedy mówiono mi: „Po co ci to? Masz przecież taką ładną buzię.” Natomiast teraz nie ma aż takich reakcji. Jak ktoś się dowiaduje, że trenuję już 8 lat, to wręcz nie może uwierzyć, że nie mam złamanego nosa. Bagaż treningów oraz tego, że ciągle mam cała twarz powoduje te słabsze reakcje. Mam dużo pozytywnych wiadomości na moim fanpage’u od moich kibiców. Pisze do mnie wiele kobiet, które uważają, że jestem dla nich wzorem i chcą rozpocząć treningi bokserskie- nie tyle zawodowe, co rekreacyjne dla siebie. Zdarzają się też pytania czy kobieta może mocno uderzyć, czy boksuję z chłopakami. Bezpośrednio już takich pytań o koniec kariery nie słyszę. Być może się boją, że dostaną. Żartuję oczywiście. (śmiech)

-Czy myślałaś zatem, żeby w przyszłości, po zakończeniu kariery, zostać na przykład trenerem personalnym, skoro tyle kobiet do ciebie pisze i prosi cię o porady?|
EB: Być może kiedyś tak… Bardziej myślę jednak o jakimś dziennikarstwie sportowym. To mnie bardziej kręci. Jeśli chodzi o treningi, to chciałabym chociaż kilka razy w tygodniu prowadzić jakieś zajęcia grupowe dla kobiet. Zawsze odpowiadam na wszelkie zapytania o dietę, treningi i tak dalej. Cieszy mnie to, że mogę być ‚ambasadorką’ dla kobiet, które chciałyby zacząć coś robić- schudnąć, lepiej się odżywiać, coś zacząć trenować, a brakuje im motywacji. Być może wtedy patrzą, że kobieta może boksować i to dodaje im pewności siebie i motywacji.

-Skoro wspomniałaś o dziennikarstwie sportowym, to męska część widowni byłaby na pewno zachwycona gdybyś stworzyła jakiś duet z byłą bokserką- Karoliną Owczarz.
EB: (śmiech). Z Karolcią się bardzo dobrze znamy, więc czemu nie? Być może w przyszłości jakiś projekt powstanie. Życie jest tak nieprzewidywalne i piękne, że nie wiadomo co się wydarzy.

-Na sam koniec trochę prywatnie- czym zajmujesz się w wolnym czasie? Co oglądasz, czego słuchasz?
EB: Obecnie tego czasu mam niestety bardzo mało. Po ciężkim treningu zajmuję się gotowaniem. To moja nowa pasja! Wychodzę z psem na spacery. Czasem też biegam, choć raczej nie jest to wypoczynek (śmiech). Interesują mnie książki o psychologii człowieka, o tym jak myślimy podświadomością i różnymi nawykami, które można tak naprawdę zmienić. Telewizji raczej mało oglądam. Jak już to przeważnie jakieś filmy, które gdzieś sobie kupię bądź wypożyczę. W lato uwielbiam jeździć na rowerze. W weekendy korzystam z basenu i masaży. Jest to wręcz obowiązkowe dla relaksu ciała. Spotykam się także z przyjaciółmi jak tylko mi czas pozwala.

-Wspomniałaś o książkach o tematyce psychologicznej. Takie lektury na pewno pomagają w zawodowym sporcie. Przydaje się taka wiedza na przykład podczas patrzenia w oczy po ceremonii ważenia. Idzie coś wyczytać z oczu przeciwniczki?
EB: Za bardzo do tego nie przykładam uwagi. Wiadomo, że jest to face to face i walka na spojrzenia. To jednak na ma jakiegoś wielkiego znaczenia. Ja zawsze patrzę pewna siebie, niektóre przeciwniczki jednak szybko uciekają z tym wzrokiem. Zdarzają się nawet mistrzynie, które w ringu przy stuknięciu rękawicami nie patrzą rywalce w oczy. Te książki pomagają mi w koncentracji i zrozumieniu tego jak myślimy, jak radzić sobie ze stresowymi sytuacjami. Aktualnie czytam książkę ‚Bohater’. Czytam również książki Beaty Pawlikowskiej. Pozwalają mi one na wizualizację celu, jaki chcę osiągnąć. Ostatnio nie miałam już sił podczas bardzo ciężkiego treningi i zwizualizowałam sobie cel, który chcę osiągnąć, czyli mistrzowski pas i… pomogło! Już prawie nie dawałam rady, a wstąpiły we mnie nagle nowe siły. Uważam, że wszystko siedzi w naszej głowie i nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy mocno chcieć i ciężko pracować.

11022903_821498404583267_603810679_n11042092_821499157916525_398539785_n

Reklamy

One comment on “Ewa Brodnicka przed walką z Chamie: To solidna rywalka na ten etap kariery.

  1. Uwielbiam ją, jest inteligentna, piękna i wie ci chce zrobić w życiu! Powodzenia Ewcia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: