Dodaj komentarz

Rafako Hussars Poland vs Italia Thunder

W zeszły piątek rozgrywki znanej ligi World Series of Boxing (WSB) zagościły w Koninie- mieście o wspaniałych tradycjach bokserskich. Nasza drużyna podejmowała zespół z Włoch, który w składzie miał aż trzech medalistów olimpijskich. To zwiastowało naprawdę ciężką przeprawę dla naszych pięściarzy. Widzowie zgromadzeni w hali ‚Rondo’ zobaczyli pięć pojedynków, a oto krótki zapis każdego z nich:

Dawid Jagodziński vs Patrkick Barnes (-49kg)
Bolesna lekcja boksu dla „Jagody”. Praktycznie od pierwszego gongu widoczna była różnica klas obu zawodników. Irlandczyk bił szybkie serie na głowę i korpus (szczególnie skuteczny był lewy hak na wątrobę). Walka odbyła się na pełnym dystansie i skończyła się wynikiem 50-45, 50-45, 50-43 dla zawodnika z włoskiej drużyny.

Sylwester Kozłowski vs Michael Conlan (-56kg)
Kolejny Irlandczyk we włoskiej ekipie i kolejny (na nieszczęście dla naszego zawodnika) medalista olimpijski. Po pierwszej rozpoznawczej rundzie kolejne starcia były zdecydowanie na korzyść zawodnika z Zielonej Wyspy. Nie osiągnął on jednak takiej przewagi jak jego rodak w pierwszym pojedynku. W oczy rzucała się nietypowa garda oraz płynne przechodzenie z postawy normalnej na pozycję odwrotną (mańkut). Zawodnik włoskiej ekipy dzięki lepszym warunkom fizycznym spokojnie punktował Polaka. Werdykt sędziowski: 3 x 50-45 dla pięściarza Italia Thunder.

Damian Kiwior vs Vincenzo Mangiacapre (-64kg)
Włoch od pierwszego gongu emanował ogromną pewnością siebie, czego najlepszym dowodem była garda a’la Roy Jones Junior, czyli ręce praktycznie całkowicie opuszczone wzdłuż tułowia. Zawodnik ten także zmieniał pozycję, co utrudniało boksowanie naszemu zawodnikowi. Włoch bez większych problemów punktował ze wstecznego biegu i pewnie wygrał na kartach wszystkich trzech sędziów puntkowych po50-45. Tym samym pewne już było to, że polska ekipa już tego meczu nie wygra, choć była jeszcze szansa na wywalczenie jednego punktu.

Tomasz Jabłoński vs Salvatore Cavallaro (-75kg)
Przed kapitanem polskiej ekipy stało teoretycznie najłatwiejsze zadanie. Ewentualna wygrana dawała szanse na wywalczenie cennego punktu w tym meczu. Pierwsza odsłona była mocno szarpana, co zapowiadało zacięty bój. Włoch bił bardzo mocno z lewej ręki. W drugiej rundzie został jednak ukarany odjęciem punktu za ściąganie przeciwnika. Od trzeciej rundy Jabłońskiemu zaczęły bardzo dobrze wchodzić bezpośrednie prawe proste (świetna broń na mańkuta, a tym akurat był jego rywal), co przyniosło efekt w postaci krwawiącego nosa przeciwnika. Tomek do ostatniego gongu utrzymał wysoką skuteczność ciosów z prawej ręki, dzięki czemu zasłużenie wygrał walkę u wszystkich trzech sędziów: 48-46, 49-45, 49-45.

Igor Jakubowski vs Endri Spahiu (-91kg)
Idol konińskiej publiczności w początkowych rundach był spięty. Presja lokalnej widowni oraz chęć jak najlepszego pokazania się przed własną publiką zrobiła swoje. Z czasem jednak „Cygan” nabrał luzu i pewnie punktował rywala, a w ostatniej odsłonie był nawet bliski skończenia go przed czasem. Gdyby pojedynek potrwał kilkadziesiąt sekund dłużej, niemal na pewno bylibyśmy świadkami nokautu, gdyż zawodnik Italia Thunder na miękkich nogach dotrwał do ostatniego gongu. Werdykt sędziowski nie mógł być inny niż wysokie zwycięstwo naszego ‚ciężkiego’ : 50-45, 50-44, 50-44. Dla Jakubowskiego była to pierwsza walka w ramach ligi WSB stoczona na pełnym dystansie. Poprzedni jego rywale dość szybko ‚zapoznawali’ się z deskami. Dawno w Polsce nie mieliśmy amatora, o którym się tyle mówi, z którym wiązane są tak spore nadzieje i wokół którego panuje tak gorąca atmosfera. A to wszystko poparte jest naturalnym talentem i instynktem killera!

Wywiad z Tomaszem Jabłońskim:

-Gratuluję przede wszystkim wygranej walki. Jakbyś ją ocenił?
TJ: Walka była bardzo ciężka. W pierwszych rundach byłem bardzo spięty. Stres dał się we znaki. Byłem spięty, wolny, mało ruchliwy na nogach, potem jednak udało się wstrzelić prawym prostym i widziałem, że przynosi to rezultat. Trochę mnie to uskrzydliło. Potem jeszcze ten odjęty punkt, kiedy sędzia zauważył, że przeciwnik wyklucza mnie z półdystansu. Ja bazuję głównie na półdystansie, a tutaj nie mogłem nic zrobić i liczyć na moją główną broń.

-Jak prawa ręka zaczęła Ci wchodzić, to wiedziałeś już, że zwycięstwo już jest bardzo blisko?
TJ: Wiedziałem, że jest bliżej niż dalej. Zwycięstwa nigdy nie można być pewnym. Wystarczy jeden głupi cios i może być po walce. Wchodził prawy, miałem to boksować i nie dać się później trafić. W klinczu widziałem, że nic mi nie robi. Bardziej się przepychał i stosował chwyty zapaśnicze niż boksował, więc wiedziałem, że nic mi nie grozi w tym półdystansie. Więc jak trafiałem pojedynczym prawym, to od razu był klincz, bo on sam wpadał po swoich akcjach. Sędziowie to widzieli i przyniosło to rezultat.

-Czy słyszałeś ten doping czy w ferworze walki jednak w jakimś stopniu się ‚wyłączyłeś’ i skupiłeś na przeciwniku?
TJ: Tak naprawdę słyszę tylko odpowiednich ludzi, ale czuć tę atmosferę i bębny. Konin zrobił naprawdę fantastyczną imprezę. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem tu wystąpić i jeszcze przynieść zwycięstwo.

-Zdawałeś sobie sprawę z tego, że przed wyjściem do ringu kiedy przegrywaliście już 0-3 i nie było szans na wygranie meczu, że Twoja wygrana dałaby nadzieję na zdobycie chociaż jednego cennego punktu. Jako kapitan czułeś odpowiedzialność za poderwanie drużyny?
TJ: Tak, tak. Dlatego też w pierwszych rundach stres był większy i było trochę ciężko, ale na szczęście udało się przełamać.

Jest wasza drużyna, czyli Rafako Hussars Poland, a w niej liderzy- czyli Ty oraz Igor Jakubowski. W klasyfikacjach w swoich kategoriach wagowych zajmujecie pierwsze miejsca. To oznacza awans na Olimpiadę…
TJ: Każdy walczy o kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie. Dlatego zależy bardzo na zwycięstwie. W mojej wadze dwóch się łapie, więc są szanse. Jestem na razie pierwszy i mam nadzieję, że uda się małymi kroczkami wywalczyć kwalifikację olimpijską z tego turnieju. Są później oczywiście mistrzostwa Świata i Europy, w których mogę oczywiście startować, ale nie musiałbym bić się o kwalifikację, a to będzie na pewno większy luz psychiczny.

Jak u Was z formą po tych kilku kolejkach rozgrywek grupowych? Pojawiła się już jakaś lekka zadyszka?
TJ: Zmęczenie trochę już jest. Niedługo wylatujemy do Stanów (wywiad przeprowadzany w zeszły piątek). Lecą dwie grupy- jedna walczy w Stanach, my dwa tygodnie później lecimy do Wenezueli, więc naprawdę jest ciężko o regenerację i trzeba sobie jakoś radzić. Ostatnio też dopadło mnie zmęczenie- ciężka 5-rundowa walka, co na pewno odbija się na zdrowiu, ale staramy się być zawsze przygotowanym.

Czy to doświadczenie zaczyna procentować, bo to nie pierwszy sezon polskiej drużyny w rozgrywkach WSB? Czy czujecie, że zbliżacie się poziomem to czołowych ekip takich jak Kazachstan czy Kuba?
TJ: Myślę, że każdy zaczyna widzieć to, że jesteśmy w stanie walczyć z każdym tak naprawdę. Z dobrymi zawodnikami dajemy wyrównane walki i to też uskrzydla. Ja też swoje pierwsze walki przegrywałem, ale wiedziałem, że walczę jak równy z równym i niedużo mi brakuje. Nie jestem gościem do bicia, tylko wychodzę i walczę. To dodaje siły i motywacji do treningów.

-Ile teraz odpoczynku?
TJ: W niedzielę wylatujemy do Stanów, gdzie będziemy trenować, czyli… dwa dni.

Tomasz Jabłoński

Tomasz Jabłoński

Igor Jakubowski

Igor Jakubowski

Wywiad z Igorem Jakubowski przeprowadzony przez Bartka z Boks Polski:
https://www.youtube.com/watch?v=Hv8PIoPeQPc

Liga WSB to fantastyczna inicjatywa. Nasi zawodnicy dzięki sponsorom mają zapewnione świetne warunki, dzięki czemu mogą się skupić wyłącznie na treningu i doskonaleniu pięściarskiego warsztatu. Dzięki kontraktom mają zapewniony stały dochód, przez co nie muszą trudnić się dodatkową pracę. Jak widać, wszystkie tryby w tej maszynie podporządkowane są zapewnieniu jak najlepszych warunków boksującym w polskiej ekipie zawodnikom. WSB to elitarna liga i sama okazja do występowania w niej to spore wyróżnienie. Dla młodych zawodników to wspaniała przygoda, bo mogą zwiedzić wiele dalekich, a często egzotycznych krajów takich jak na przykład Wenezuela czy Portoryko. Zdarzają się czasem bolesne porażki po jednostronnych walkach, ale Ameryki nie odkryję pisząc, że lepiej przegrać z medalistą olimpijskim niż zanotować dziesięć zwycięstw nad wątpliwej klasy rywalami. Korzystając z okazji chciałbym podziękować Damianowi Kiwiorowi, który to właśnie opowiedział o tym, jak to jest być członkiem ekipy występującej w WSB.
Doświadczenia zgromadzone na wyjazdowych meczach czy w pojedynkami z bardziej utytułowanymi zawodnikami na pewno zaprocentują w przyszłości! Wszystkich kibiców pięściarstwa zachęcam do śledzenia poczynań ekipy Rafako Hussars Poland. Mecze transmituje telewizja TVP Sport. Można je również oglądać na stronie internetowej sport.tvp.pl.

Na sam koniec chciałbym zwrócić uwagę na fantastyczny i głośny doping w konińskiej hali ‚Rondo’. Konin był niegdyś jednym z najbardziej utytułowanych miast na bokserskiej mapie Polski za sprawą klubu ‚Zagłębie’ (korzystając z okazji chciałbym się pochwalić, że kilka lat w tym klubie boksował mój tata). Na trybunach zasiadł chyba najbardziej znany polski kibic- Wojtek Ruminkiewicz, który cały czas aktywnie prowadził doping podczas każdego z pięciu pojedynków tego wieczoru.

51a8a04895b7c5c3360a23ca50c96474

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: