Dodaj komentarz

Relacja z gali Wojak Boxing Night- Toruń, 31.01.2014

Za nami pierwsza tegoroczna gala boksu zawodowego. W ostatni dzień stycznia wielki boks za sprawą grup Sferis Knockout Promotion oraz Babilon Promotion zawitał do miasta Mikołaja Kopernika.
Wydarzenie odbyło się na oddanej w zeszłym roku oddanej do użytku hali widowiskowo-sportowej. Trzeba przyznać, że obiekt robi niesamowite wrażenie. Niestety frekwencja nie do końca dopisała. Powodów było kilka. Głównym z nich była niestety nie do końca mocna pozycja Krzyśka Głowackiego w polskim boksie zawodowym. Jest to spokojny, skromny chłopak, którego talent nie idzie niestety w parze wraz z medialnością. Kolejna sprawa to słabe tradycje pięściarskie Torunia, o czym przez chwilę rozmawiałem z Panem Wasilewskim. Połączenie tych dwóch czynników poskutkowało tym, że na trybunach było sporo pustych miejsc (około 70% zapełnienia na moje oko). Widzowie mieli okazję zobaczyć sześć zawodowych pojedynków, a oto ich krótki opis:

Kosela-Czarniakiewicz
Wiadomo, że po zawodowym debiucie nie można się za dużo spodziewać, bowiem wiąże się to zazwyczaj z ogromnym stresem, co przekłada się na postawę w ringu. Nie inaczej było w tym przypadku. Zwycięstwo oczywiście jak najbardziej zasłużone, ale przed Krzyśkiem jeszcze sporo czasu i rzeczy do poprawy.

Miszkin-Owsjannikows
Walka typowo na odbudowanie rekordu po trzech(mniej lub bardziej słusznych) porażkach z rzędu. Nikt chyba nie miał wątpliwości, że Miszkin powinien tę walkę wygrać i to zdecydowanie. Moim zdaniem walka była nieco bardziej wyrównana, niż wskazuje na to punktacja. Walka ta była jednak tak czy owak formalnością i wiadome było już przed nią, że na kwiecień szykowany jest rewanż z Pawłem Głażewskim. Oj, szykuje nam się naprawdę bardzo mocna karta walk w Legionowie!

Piątkowska-Giuliani
Walka z pewnością bezcenna pod względem zdobytego doświadczenia i cennych rund z rutynowaną i utytułowaną rywalką. Ewa otwarcie mówi, że chce już walk mistrzowskich. Uważam jednak, że powinna zaboksować  jeszcze 3-4 walki na dystansie 8, 10, a nawet 12 rund z podobnej klasy rywalkami, aby do walki mistrzowskiej przystąpić z należytym doświadczeniem. Ewa jest jeszcze dość młodą zawodniczką i wszystko przed nią. Jeśli pas mistrzowski jest jej pisany, to go zdobędzie. Ewa, apeluję do Ciebie- spiesz się powoli!

Matyja-Bozic
Przed walką sporo było głosów mówiących, że Marek zwyczajnie może sobie nie poradzić z tak doświadczonym i mocnym rywalem. Ring zweryfikował jednak wszystko. Matyja od pierwszej rundy systematycznie osłabiał rywala, a ostateczne rozwiązanie nastąpiło już w 3. rundzie. Czy to kolejny mocny polski półciężki? Czas pokaże. Niemniej jednak apetyty kibiców po takim zwycięstwie zostały pobudzone.

Rogowski-Gudel
Przed walką między obydwoma pięściarzami narosło sporo negatywnych emocji i przed pierwszym gongiem było pewne, że będą chcieli w ringu coś sobie udowodnić. Od pierwszego gongu zawodnicy narzucili sobie mocne tempo i nie żałowali sobie mocnych ciosów. Gudel był nawet liczony  w 4. rundzie, ale jak sam przyznał po walce nie był w tamtej sytuacji zamroczony, a jego wizyta na deskach była spowodowana złym ustawieniem nóg.  Walka zakończyła się punktową wygraną pięściarza grupy Babilon Promotion, niemniej jednak wynik ten został odebrany jako kontrowersyjny. Rewanż? Obaj pięściarze są za. Kibice też chyba nie mają nic przeciwko, bo walki w niższych wagach są przeważnie bardzo emocjonujące. Niestety pięściarze tych kategorii są często niedoceniani lub słabo rozpoznawalni.

Głowacki-Seferi
Miała to być najtrudniejsza zawodowa walka Krzyśka w dotychczasowej karierze, a tymczasem okazało się, że ‘Albański Tyson’ nie miał w ringu absolutnie nic do powiedzenia i ani przez sekundę nie zagroził naszemu pięściarzowi. Główka umiejętnie wykorzystywał przewagę warunków fizycznych oraz bardzo dobrze chodził na nogach. To wystarczyło, aby ograć do jednej bramki starszego rywala. Momentami miałem wrażenie, że w ringu walczy Artur Szpilka. Identyczna ‘fryzura’, podobne ruchy, nisko opuszczone ręce,  charakterystyczne ruchy barkami oraz praca nóg. Zresztą każdy kto tę walkę oglądał, z pewnością doszedł do podobnych wniosków. Głowackiego czeka teraz prawdopodobnie wyprawa na Wyspy Brytyjskie, aby zmierzyć się w finałowym eliminatorze WBO z Tonym Bellew. Później już czeka sam Marco Huck, na którego Wałczanin ‘poluje’ od dłuższego czasu. Najpierw musi jednak pokonać przeszkodę w postaci Anglika. Musi z pewnością uważać na angielskie sędziowanie, bowiem arbitrzy mają tam wyjątkową tendencję do przerywania pojedynków, gdy tylko gospodarz zada 3-4 silne celne ciosy. Druga sprawa to oczywiście sędziowie punktowi- wiadomo, jak to bywa na wyjazdach. Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, co czeka go w Niemczech. Mam jednak przeczucie graniczące z pewnością, że Krzysiek zaprezentuje się po stokroć lepiej niż jego koledzy z grupy, którzy walczyli, a raczej ‘brali udział’ w walkach o mistrzostwo świata.

Tradycyjnie kilka ‘smaczków’ i anegdot zza kulis:

-Kontrola antydopingowa po walce.
Z racji tego, że walka ta była sankcjonowana jako eliminator WBO, obowiązkowe były testu moczu na sprawdzenie ewentualnej zawartości niedozwolonych środków u któregoś z zawodników. Pewnie jesteście ciekawi jak taka kontrola wygląda? Polega ona po prostu na oddaniu moczu do probówki (co najmniej 90 ml). Jeśli myśleliście, że po walce zawodnik idzie za przysłowiowy parawan i oddaje mocz, to…  jesteście w błędzie! Też myślałem, że w ten sposób to wygląda. Problem polega jednak na tym, że po 12 rundach mocnego fizycznego wysiłku (około 2-3 litry wylanego potu) wcale nie jest tak łatwo od razu… no wiecie 😉 Trzeba odpowiednio się nawodnić i odczekać paręnaście minut, aby pęcherz ‘zadziałał’. W tym czasie puściliśmy Krzyśkowi szum wodospadu z telefonu komórkowego. Zawodnik musi potem odplombować jeden z zestawów i rozdzielić zawartość słoiczka na dwie próbki. Po wszystkim następuje czas na podpisy oraz zapakowanie próbek. W międzyczasie porozmawiałem również dłuższą chwilę z Danielem Bartłomowiczem, który jest odpowiedzialny za organizację gal. Powiedział, że marzy mu się zrobienie wielkiej gali w Poznaniu. Przy następnej okazji na pewno dowiem się więcej czy takie coś jest możliwe w stolicy Wielkopolski. Wielkiego boksu nie mieliśmy tu od dawna…

-Jacek Głowacki pomylony z bratem.
Po walce pewien starszy Pan podszedł do Jacka i poprosił go o autograf. Starszy brat ‚Główki’ z uśmiechem wyjaśnił, że pyta złą osobę. Porównajcie zresztą sami podobieństwo obydwóch Głowackich:
20150201_014747 20150201_022935

Prywatnie Jacek to bardzo sympatyczny facet, który także boksował jako amator (około 100 stoczonych walk). Obecnie pracuje jako policjant i sekunduje bratu w narożniku podczas pojedynków.

-Co powiedział Maciej Miszkiń, gdy mnie zobaczył? ‘O, jest mój kolega, który wszędzie jeździ!’
Fajnie, że coraz więcej osób ze środowiska rozpoznaje i kojarzy moją skromną osobę.

Przed rozpoczęciem gali miałem okazję dłuższą chwilę porozmawiać z Panem Andrzejem Kostyrą. Numer telefonu wzięty- spodziewajcie się obszernego wywiadu w najbliższym czasie. Strzeliliśmy sobie także ‚selfie’ ze stanowiska komentatorskiego tuż pod ringiem:
20150131_195624

-W trakcie gali można było wygrać pamiątkowe zdjęcie z Markiem Matyją.
10 szczęśliwców, którzy najszybciej wysłali sms zostało zaproszonych za kulisy, gdzie mogli zrobić sobie fotografię z naszym pięściarzem. Pomyśleć, że inni muszą wysyłać sms na coś, co ja mam za darmo i w nieograniczonej ilości… I love this job 🙂
20150131_225057 20150131_225049

-Na gali gościem był także Andrzej Wawrzyk, by dopingować kolegów z grupy. Prawdopodobnie wróci on na jesieni walką w Polsce, do której jednak będzie się przygotowywać w Ameryce. Najpierw jednak musi dojść do pełnej sprawności po poważnym wypadku samochodowym.

Trochę zdjęć i filmów:
20150131_19230220150131_19324320150131_21553120150131_22363620150131_23411220150131_23550920150131_23595520150201_00000820150201_00053720150201_010425

Dziękuję serdecznie znajomym za gościnę! Toruń to bardzo ładne miasto z fantastyczną halą widowiskowo-sportową. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku zostanie ponownie wpisane do pięściarskiego kalendarza polskich promotorów!

Co dalej? Luty zapowiada się  względnie spokojnie (mecz Hussars Poland w Koninie oraz gala KSW 30 w Poznaniu). Marzec to gala Tymex Boxing Promotion, natomiast SKP&BabilonPromotion w kwietniu prawdpodobnie zorgranizują aż dwie(!) gale (Rzeszów oraz Legionowo). Zapowiada się więc pracowita wiosna 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: