Dodaj komentarz

Stiverne vs Wilder

Przed nami jedna z najbardziej elektryzujących potyczek w wadze ciężkiej ostatnich kilku lat. Chociaż mi osobiście jakoś ten nastrój się nie udziela i nie chodzę ‚nakręcony’, to większość kibiców już zaciera ręce na myśl o dzisiejszym pojedynku. Stawka ogromna, bo na szali położony będzie pas federacji WBC. Walka ta będzie wyjątkowa także z paru innych względów. Najważniejszym z nich jest z pewnością fakt, że jest to walka mistrzowska, w której nie bierze udziału Władimir Kliczko, chociaż nie ukrywa on, że z wielką chęcią zawalczyłby o zielony pas, który jeszcze do niedawna był w posiadaniu jego starszego brata.
Co natomiast możemy powiedzieć o głównych bohaterach dzisiejszego pojedynku? Pierwszy wspólnie ich opisujący mianownik jaki mi przychodzi do głowy to… niesprawdzeni. Obaj zaliczani są do czołówki wagi ciężkiej, ale w ich imponujących rekordach trudno znaleźć więcej niż kilka godnych odnotowania ‚skalpów’. Prześwietlmy więc najpierw mistrza: 24 wygrane (21 KO) i tylko jedna porażka (w mocno kontrowersyjnych okolicznościach), liczba przeboksowanych rund-85, odsetek nokautów- 80,77%. Najmocniejsze nazwisko na rozkładzie Stiverne’a to z pewnością Chris Arreola, którego pokonywał dwukrotnie (pierwszy raz na punkty, w drugim podejściu przed czasem). Jeśli chodzi o rekord pretendenta, to jest on naprawdę imponujący: na 32 walki wygrał wszystkie i to przed czasem! Potrzebował on na to zaledwie 58 rund. Trudno jednak szukać wśród ofiar ‚Bronze Bombera’ nazwisk ze ścisłej czołówki. Gavern, Scott czy Liachowicz to nazwiska z drugiej, a nawet trzeciej ligi obecnej wagi ciężkiej. Kolejny aspekt- waga zawodników. Stiverne wniósł na wagę 108,4 kg, natomiast Wilder ‚zaledwie’ 99,3 kg. Obaj mierzą odpowiednio 188 cm oraz 200 cm wzrostu, zasięg ramion: 203 cm mistrza oraz 211 cm pretendenta.

Bogatsi o wiedzę w postaci paru suchych liczb możemy zatem pobawić się w przewidywanie ewentualnego przebiegu walki tych mocno bijących wielkich facetów. Zanim jednak do tego przejdziemy, chciałbym zaznaczyć, że dla obu będzie to pierwszy poważny test w karierze. Jak zniosą presję oraz świadomość tego jak wielka jest stawka tego pojedynku? Obaj mają dosłownie ładunki wybuchowe w rękawicach. Nokaut będzie  wisieć w powietrzu! Przewiduję trzy możliwe warianty:
a) Wygrana Wildera na punkty. Może wydawać się Wam to niedorzeczne, ale ja wcale nie wykluczałbym takiego zakończenia. Obaj mają potężne uderzenie, ale Wilder, który nie walczył nigdy więcej niż 5 rund będzie spokojnie ‚pykać’ wyraźnie wolniejszego i mniej dynamicznego rywala długim lewym prostym. Walka nie będzie wtedy z pewnością zbyt widowiskowa, ale ‚Bronze Bomber’ mógłby pokazać, że obawy niektórych o jego kondycję są bezzasadne. Z drugiej strony- kiedyś musi w końcu przyjść pierwsza ‚dwunastka’ rozegrana na pełnym dystansie. Szanse na takie zakończenie są jednak nikłe.
b) Wygrana Wildera w pierwszej fazie walki Amerykanin powiedział wprost- za nadgodziny mu nie płacą, dlatego wszystkie swoje walki kończy tak szybko. Bardzo możliwe więc, że od pierwszego gongu mocno ruszy na rywala i zasypie go swoją firmową nawałnicą ciosów, z których jeden lub więcej czysto ‚siądzie’ na szczęce lub skroni rywala i będzie po zabawie. Stiverne to zawodnik dobrze kontrujący, ale będzie bardzo trudno przedrzeć się przez długie i szybkie ręce znacznie wyższego rywala.
c) Wygrana Stiverne’a w drugiej fazie walki Wilder bije potwornie mocno. Co do tego chyba nie można mieć żadnych wątpliwości. Może jednak się ‚wystrzelać’ i opaść sił. W późniejszych rundach to Stiverne może być stroną przeważającą, o ile przetrzyma napór rywala i nie zbierze zbyt dużej ilości ciosów. Podejrzana szczęka i niesprawdzona na dłuższym dystansie kondycja jego rywala zdają się być jego atutem, jeśli walka potrwa dłużej niż 6 rund.

Faworytem bukmacherów jest Wilder. Kursy na Amerykanina wahają się w granicach 1,5. Stawiając na jego rywala można zarobić znacznie więcej, bo około 2,5 zł za każdą postawioną złotówkę. Wśród ekspertów i kibiców podział ten jest zdecydowanie bardziej zbliżony i wynosi mniej więcej 50-50. Wygrana żadnego z zawodników nie będzie żadną niespodzianką. Zaskoczeniem natomiast będzie, jeśli usłyszymy w tej walce ostatni gong i będziemy czekali na werdykt sędziów punktowych. Ja stawiam na panującego mistrza, ale nie skreślam Wildera. Procentowo rozłożyłbym to na poziomie 60-40 na korzyść Stiverne’a.

A co dalej? Federacja WBC wyznaczyła już eliminator Powietkin-Perez. Jego zwycięzca ma zmierzyć się ze zwycięzcą dzisiejszego pojedynku. Oficjalnym pretendentem do pasa jest z kolei Bryant Jennings, który negocjuje walkę z Doktorem Stalowym Młotem. Na pewno bacznie będzie się przyglądać dzisiaj potencjalnym rywalom. W ciągu następnych kilku dni powinien zdecydować się czy bierze pojedynek o trzy mistrzowskie pasy z Władimirem, w którym szanse ma niewielkie lub walkę o pas WBC, w której nie stałby z pewnością na straconej pozycji. Pożądliwie w stronę zielonego pasa z pewnością spogląda także dominator królewskiej dywizji, który chciałby, aby trofeum powróciło do rodziny i potwierdziło tym samym jego absolutną hegemonię. Wśród tego wszystkiego jesteśmy oczywiście my, kibice, którzy oczekujemy dziś w nocy wielkich grzmotów i jeszcze większych emocji! 2015 może być naprawdę bardzo dobry i obfitujący w wiele ciekawych walk na szczycie. Oby dzisiejsza była właśnie pierwszą z nich. Tego sobie i Wam życzę. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: