Dodaj komentarz

Relacja z gali Windoor Boxing Night- Radom, 12.12.2014

Za nami ostatnia już w tym roku gala boksu zawodowego na polskich ringach. Wydarzenie anonsowane jako ‚Ciężkie zderzenie’ przyniosło kilka emocjonujących pojedynków, a jednocześnie wiele pytań co ich bohaterów czeka w nadchodzącym roku. Ale może zacznijmy od początku: Podróż do Radomia przebiegła bez problemów. Nie nadziałem się na żadną ‚rutynową’ kontrolę, chociaż dworzec w Poznaniu patrolowały oddziały Straży Ochrony Kolei wraz z psami tropiącymi. Na miejscu byłem jakieś 2-3 godziny przed rozpoczęciem. Było więc sporo czasu, aby zaznajomić się z halą i zrobić mały wstępny rekonesans. Zaczepił mnie młody chłopak, który pytał czy dostępne są jeszcze jakiekolwiek wejściówki. Niestety te rozeszły się całkowicie kilka dni wcześniej. Zainteresowanie walkami Wacha, Łaszczyka, Jonaka czy Brodnickiej było ogromne i komplet wejściówek sprzedał się niemal od ręki. Zaczęliśmy sobie luźno rozmawiać. Ta niezobowiązująca pogawędka przerodziła się niemal w godzinną dyskusję! Oczywiście temat nie mógł być inny jak boks. Ciekawą anegdotą jest również to, że Antonio Horvatić (rywal Łaszczyka) wraz z trenerem podeszli do mnie i spytali gdzie odbywają się testy medyczne przed walką. Widocznie wzięli mnie za jakiegoś zawodnika. Sportowa torba na ramieniu i dres wystarczyły im, aby mnie wziąć za zupełnie kogoś innego. Grzecznie wytłumaczyłem, że dzisiaj mam nieco inne obowiązki. Przy odbiorze akredytacji było trochę problemów, bo nie było mnie na liście. Było trochę nerwówki, ale cała sytuacja skończyła się pomyślnie i mogłem ze spokojem przystąpić do działania. Bardzo miłe było to, że coraz więcej osób mnie kojarzy, często z imienia, a także od razu je łączą z moim portalem. W tym roku byłem na pięciu galach (Ślesin, Lublin, Międzyzdroje, Dzierżoniów, Radom).  Całkiem niezłe osiągnięcie jak na początki działalności. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma i będzie tylko lepiej i na stałe zagoszczę w tym środowisku.
Na gali można było spotkać wielu znajomych. Był Krzysztof ‚Skorpion’ Cieślak, którego poznałem w trakcie jego sparingów z Michałem Chudeckim, który przygotowywał się do walki z Lorą. Pogadaliśmy głównie o Polsat Boxing Night. Przy wejściu do szatni stał z kolei Andrzej Sołdra. Przywitanie było bardzo gorące. Pierwszą rzeczą było oczywiście pogratulowanie zwycięstwa nad faworyzowanym Kosteckim. Jednocześnie zaznaczył, że nie chce kolejnych pojedynków z rodakami. Woli mierzyć się z rywalami zza granicy. Zdaniem jego wzajemne ‚wybijanie’ się na krajowym podwórku nie jest dobrym pomysłem na polski boks zawodowy. Na trybunach zasiadł także Michał Cieślak- jeden z najlepiej zapowiadających się pięściarzy młodego pokolenia. Spotkałem również Pawła Skrzecza, do którego zwróciłem się ‚Panie Grzegorzu’ (bracia Skrzecz to bliźniaki). Nie spotkało się to z jego aprobatą, bowiem wiadomo nie od dziś w bokserskim światku, że obaj za sobą, delikatnie mówiąc, nie przepadają. Głównym tematem przewijającym się gdzieś w kuluarach było oczywiście zeszłotygodniowe zatrzymanie Piotra Wilczewskiego, Kamila Łaszczyka oraz Mariusza Wacha. W tej sprawie póki co zostało powiedziane w mediach praktycznie wszystko. Teraz nie pozostaje nic innego czekanie na postępowanie wyjaśniające. Sprawa jest naprawdę póki co bardzo niejasna i mocno podejrzana, dlatego doradzam wszystkim wstrzymanie się z osądami i jednoznaczną oceną bohaterów tego zamieszania. Przejdźmy teraz do najważniejszych wydarzeń tego wieczora,  a więc pojedynków bokserskich. Chciałbym się skupić na trzech głównych walkach tego wieczoru, bowiem z pięściarzami w nich występujących sporo kibiców pokłada spore nadzieje:
Kamil Łaszczyk – Antonio Horvatić
‚Szczurek’ to jeden z najbardziej utalentowanych polskich pięściarzy ostatnich lat. W tym roku stoczył aż 4 zawodowe pojedynki, a pierwszym z nich była walka z mocnym Danielem Diazem. Poziom rywali jednak nie został utrzymany. Kolejni rywale byli coraz słabsi. Kamil w dwóch ostatnich pojedynkach zmagał się z problemami zdrowotnymi- przetrenowanie, problemy z odpowiednią dietą i suplementacją. Rozmawiałem po walce z jednym z jego trenerów i powiedział mi on, że dieta została już rozpisana od A do Z wraz ze wszelkimi witaminami, mikroelementami itd. Na tak wysokim poziomie jest to niezbędne! Szkoda, że tak wysoko notowany w rankingach swojej kategorii wagowej zawodnik w swojej 19. zawodowej walce rywala zmienianego na dzień przed walką. Łaszczyk powinien znów wyjechać do USA. W Polsce niestety sparingpartnerów z jego kategorii wagowej jest jak na lekarstwo. Za Oceanem będzie mieć ich ‚do wyboru, do koloru’ (proszę nie odbierać tego jako przejaw dyskryminacji rasowej 😉 ). Powinien także solidnie odpocząć i zrobić serie niezbędnych badań, aby być gotowym w 100%. Trener Wilczewski powiedział, że w walce z Horvaticiem widzieliśmy 40-50% Kamila. Jeśli chce on dobrze zaprezentować się w pojedynkach w Stanach Zjednoczonych musi on być gotowy fizycznie na 110%!
Damian Jonak – Bradley Pryce
Dla idola śląskiej publiczności był to powrót po ponad rocznej przerwie na zawodowe ringi. Powodów tak długiej pauzy było kilka- zamieszanie z byłym promotorem Panem Andrzejem Wasilewskim, treningi z nowym szkoleniowcem i przestawianie się na nowy styl, szukanie wielkiej walki za Oceanem. Była to z pewnością najbardziej efektowna walka tego wieczoru. Zawodnicy wielokrotnie wdawali się w efektowne wymiany, co doceniała publiczność i nagradzała ich obu głośnymi brawami. Jonak wygrał minimalnie (76-75, 77-75, 76-75). Pomogło mu w tym na pewno liczenia rywala w 5 rundzie. Damian to pięściarz efektowny. Jego walki gwarantują sporo emocji i ładnego dla oka boksu. Było widać jednak trochę ringowej rdzy. 13 miesięcy rozbratu z ringiem to jednak spory kawałek czasu. Miejmy nadzieję, że w kolejnych pojedynkach będzie już tylko lepiej i Damian doczeka także w końcu swojej wielkiej walki. Musi tylko poukładać swój boks, bo sam w wywiadach po walce tłumaczył, że przedobrzył sprawę i chciał pokazać nowe elementy, zapominając jednocześnie o bokserskim abecadle, które sobie przyswoił już wiele lat wcześniej.
Mariusz Wach – Travis Walker
Walka anonsowana jako ‚ciężkie zderzenie’. W ringu mieliśmy dwóch potężnych chłopów z niesamowitą siłą w pięściach. Przed walką chyba nikt, kto chociaż trochę zna się na boksie, nie miał wątpliwości, że każdy inny rezultat poza wygraną Wacha przed czasem będzie niemal sensacją. Od samego początku pojedynku Wach kontrolował jego przebieg lewym prostym. Jeśli dobrze kojarzę, to chyba dopiero w 3. rundzie dołożył uderzenia z prawej ręki. Walker od samego początku walki polował na pojedyncze mocne uderzenie, z którego słynie, ale ani przez moment nie zagroził poważniej polskiemu zawodnikowi. Rzucała się przede wszystkim pewna nieporadność Amerykanina w atakach, gdzie nogi zostawały daleko z tyłu i nie nadążały za górą ciała. Walker próbował prowokować Wacha- opuszczał nisko ręce i próbował uników na refleksie, zachęcał do bójki gestami zapraszającymi do niej, pokazywał język itd. Mariusz nie dał jednak wciągnąć się w jego gry i konsekwentnie realizował swój plan taktyczny, którego finalizacja nadeszła w 6 rundzie. Po walce miałem okazję chwilę porozmawiać z Travisem. Powiedział, że jeszcze nie wie czy był to ostatni pojedynek w jego karierze. Musi to wszystko przemyśleć i sobie poukładać. Gdy spytałem go o siłę ciosu Wacha, odparł, że wcale najmocniej nie bije. Natomiast jako najlepszego przeciwnika z Polski z jakim miał do czynienia bez chwili wahania wskazał na Tomasza Adamka.

Wszystkie pojedynki radomskiej gali można zobaczyć na stronie internetowej ipla.tv.

Na sam koniec tradycyjnie kilka zakulisowych ‚smaczków’  i ciekawostek, a także garstka zdjęć:

-Na samym początku chciałbym odnieść się do zachowania części kibiców Mariusza Wacha, którzy co prawda nie żałowali gardeł w zagrzewaniu do boju swojego faworyta, ale używanie określeń ‚lej czarnego ku*asa’ wydaje mi się po prostu buractwem. Panowie, trochę szacunku dla zawodników. Skoro jesteście już tacy mądrzy to była okazja powiedzieć mu tego prosto w oczy. Gwarantuję Wam, że nie wydusilibyście z siebie słowa, bo spojrzenie Walkera było po prostu przerażające. Miałem okazje spojrzeć mu w oczy i jeszcze nikt nigdy tak na mnie nie spojrzał. Nie wiem ilu z nich leciało po walce robić sobie z Amerykaninem zdjęcia, ale takie zachowania są po prostu dla mnie śmieszne.
-O face to face z Walkerem już wspomniałem, ale po nim pozwoliłem sobie na małego psikusa. Podczas ‚boxing position’ przyłożyłem do szczęki Travisa swoją pięść. Zrobiło się przez chwilę naprawdę wesoło.

20141213_002251 20141213_002258

-W przerwie między walkami podszedłem chwilę porozmawiać z Andrzejem Kostyrą. Pan Andrzej okazał się sympatycznym gościem. W końcu mogłem go spytać skąd wynajduje on swoje specyficzne porównania, którymi raczy kibiców w trakcie oglądania komentowanych przez niego walk. Zaśmiał się głośno i powiedział, że wymyśla je na bieżąco lub też powtarza teksty zasłyszane gdzieś od znajomych z bokserskiego środowiska. Obok niego na stanowisku siedział trener Gmitruk, któremu oczywiście pogratulowałem przygotowania Syrowatki i Sulęckiego na Polsat Boxing Night. Pamiątkowe zdjęcie z ekspertami było wręcz obowiązkowe! 😉

20141212_221632 20141212_221956
– W trakcie całej gali aktywnie zbierałem podpisy pięściarzy, a także osób w różnym stopniu związanych z boksem. Autografy w albumie boksu zawodowego ‚Przeglądu Sportowego’ złożyli: Mariusz Wach, Kamil Łaszczyk, Andrzej Sołdra, Ewa Brodnicka, Krzysztof Cieślak, Mariusz Grabowski, Michał Cieślak, Mateusz Borek, Andrzej Gmitruk, Andrzej Kostyra. Ta wspaniała bokserska pamiątka będzie już niedługo do wygrania na facebookowym profilu topboxing.pl.

1220141212_21191320141212_212032

20141212_21282620141212_221915

-Kiedy rozmawialiśmy z Krzyśkiem Cieślakiem podeszła do nas jakaś ekipa telewizyjna i spytała czy może prosić o opinię na temat pojedynku wieczoru. Pomyślałem, że pewnie chcą spytać boksera, bo kto jak kto, ale ten z pewnością mógłby udzielić fachowej i rzeczowej odpowiedzi. Chłopaki jednak nie skojarzyli, że tuż przed nimi stoi były (na ten moment) pięściarz. ‚Skorpion’ zrobił im małego psikusa i poprosił o autograf na identyfikatorze. Materiał przygotowany przez tę ekipę można obejrzeć pod linkiem. (3.05 poznajecie? 😉 )

-W drodze powrotnej miałem okazję porozmawiać z sędzią Pawłem Kardyni. Dowiedziałem się wiele ciekawych rzeczy odnośnie zasad punktacji, sędziowania i zachowywania się arbitrów w określonych sytuacjach ringowych.

-Skoro już o sędziach mowa: na gali jednym z nich był także Mirosław Brózio, którego wiele kibiców pamięta z ringowej wojny Chudecki-Lora, która miała miejsce w sierpniu w Międzyzdrojach. Po niezwykle krwawej walce jego koszula przypominała fartuch rzeźniczy. Z ciekawości  spytałem o dalsze losy tej sławnej już koszuli. Pan Mirosław odpowiedział, że udało się ją doprać i dalej mu dzielnie służy.

To by było na tyle ode mnie 🙂 Był to piąty tegoroczny wyjazd. Rok ten z całą pewnością mogę uznać za więcej niż udany. Już teraz z tego miejsca chciałbym życzyć wszystkim zdrowych, wesołych świąt. Trzymajcie się!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: