Dodaj komentarz

Wywiad z Przemysławem Opalachem

Już jutro w swoim rodzinnym Olsztynie na gali Spartan Boxing Night przypomni o sobie pięściarz wagi super średniej Przemysław Opalach (15-2, 13KO). Jego rywalem będzie Slavisa Simeunović, z którym to już miał okazję zmierzyć się w zawodowej karierze. O nowej grupie promotorskiej, podziale czasu pomiędzy rodzinę i obowiązki, a także ewentualnym występie na Polsat Boxing Night porozmawialiśmy w telefonicznym wywiadzie. Oto jego zapis:

-Powiedz coś o przygotowaniach do walki ze Slavisą Simeunovicem?
Przygotowywałem się około 2,5 miesiąca na tę walkę. Mieliśmy obóz kondycyjno-wytrzymałościowy w Gołdapii. Teraz są sparingi, szybkość. Mam nadzieję, że będę gotów.
-Miałeś okazję się już zmierzyć z tym rywalem. Miał on wtedy na swoim koncie bodajże 3 zawodowe walki. Można więc powiedzieć, że znasz tego zawodnika. Czy bierzesz pod uwagę to, że już wcześniej z nim walczyłeś?
Spodziewam się całkiem innego zawodnika. Jak wtedy walczyliśmy, to on dowiedział się o pojedynku dzień przed galą. Przyjechał z 7-8kg nadwagi. Nie miał nawet czasu na przygotowania i myślę, że przyjechał tylko po wypłatę. Jako amator był dobrym zawodnikiem, stoczył dobrą walkę z Uensalem Arikiem wygraną na punkty, dzięki której podskoczył w Boxrecu. Myślę, że miał tyle samo czasu na przygotowania co ja, dlatego sądzę, że przyjedzie całkiem inny zawodnik. Oczekuję też od niego dobrego przygotowania, żebyśmy mogli dać dobre widowisko.
-Jesteś zadowolony z doboru rywala, który został wyznaczony przez federację? Miałeś do wyboru trzech i ostatecznie padło na Simeunovica.
Dużym czynnikiem była moja decyzja. Ja odpowiadam za to wszystko, dlatego też mogłem wybrać. Miałem w tym roku tylko jedną walkę- z Bakerem Bakaratem. Chciałem mieć na pewno lepszych przeciwników. To jest wysoko notowany pięściarz i ja to widzę, żeby to tylko wygrać i szykować się wtedy na lepszych rywali. W tym roku nie walczyłem często i dlatego jest mi to na rękę, że to jest akurat on, ale też nie wiadomo jak się przygotuje. Może być tak znakomicie przygotowany, że może dać mi bardzo trudną walkę.
-Działasz również jako promotor. Miałeś grupę First Round Promotion, która przeszła już do historii. Zastąpiła ją Spartan Promotion. Z czym wiąże się ta zmiana? Nowe cele, nowe wyzwania?
U mnie się dużo zmieniło, bo teraz nie jestem już sam dla siebie promotorem. Mam również sztab trenerów. Mam ludzi od załatwiany organizacyjnych rzeczy, tak jak Tomek Wojtulewicz, który jest moją prawą ręką i odciąża mnie od wielu rzeczy: marketingu, reklamy i innych rzeczy. Dlaczego Spartan Promotion? Bo jesteśmy waleczni. Nie oszukujmy się. Do tej pory robiłem to sam i przyznaję, że dużo sam osiągnąłem. Więcej niż niektórzy zawodnicy, którzy mają promotorów. Prowadzimy rozmowy z pięściarzami, któzy mogliby dla nas walczyć. Będą mieli dobre warunki, ale ciężkie walki. Będą musieli pokazać się kibicom. Dlatego stąd taka nazwa nowej grupy.

-Jesteś bokserem, działasz jako współpromotor, masz też klub ‚Wilki Olsztyn’. Jak udaje się Tobie to wszystko łączyć z życiem osobistym?
Akurat przy tej gali bardzo ciężko jest to zorganizować. Moja rodzina jest bardzo wytrzymała, bo zapominam o rzeczach i obowiązkach w rodzinie. Dlatego narazie jest ciężko. Myślę, że od następnego roku będzie inaczej, bo dograliśmy fajny zespół i po prostu musi tak być. Na dluższą metę nie dam tak rady- walki, rodzina, organizowanie gal. Po protu nie dam rady… Teraz jestem trochę odciążony, jeszcze nie jest to, co sobie wyobrażam i myślę, że od nowego roku będzie to perfekcyjnie zaplanowane. Będę już wtedy tylko zawodnikiem, ojcem i mężęm.

-Za nami gala Polsat Boxing Night. Jej główną ideą są walki polsko-polskie. Boksujesz w kategorii super średniej, w której mamy na naszym podwórku kilku dobrych pięściarzy. Masz może kogoś konkretnego na celowniku z kim chciałbyś się zmierzyć na takiej imprezie?
Myślę, że z każdym mógłbym dać dobrą walkę. Tylko powiem szczerze, że… mnie to nie interesuje. Mam już wyznaczoną swoją ścieżkę marketingową i promocyjną. Póki co żadnego Polaka nie widzę na swojej drodze, dlatego bym odmawiał każdą walkę. Za dużo zainwestowałem w swoją karierę, żeby tak po prostu to stracić. Ktoś da mi przegrać na punkty, bo nie byłbym na przykład faworytem. Nie mogę tego zaryzykować, nie chcę tego zaryzykować. Ale… nie mówię nie. Nie oszukujmy się- jeśli będzie dobra oferta, to zawalczę. Boks zawodowy to przecież biznes. Nie oszukujmy się. Wątpie jednak by ktoś wyłożył na stół pieniądze, jakie ja zainwestowałem w siebie. Każdą walkę o pas opłacałem z własnej kieszeni i na własną rękę szukałem sponsorów.

-Walczysz teraz w swoim rodzinnym Olsztynie. Czy odczuwasz w związku z tym jakiś stres? Czy ludzie na ulicy cię zaczepiają i czujesz jakąś presję?
Na pewno jest jakiś stres. Nie oszukujmy się. Po mojej plamie z Ajetovicem, gdzie w pewien sposób pękłem psychicznie. Więc jest trema, żeby nie dać plamy. Z drugiej strony jest podwójna motywacja, żeby wygrać tę walkę w dobrym stylu w swoim rodzinnym mieście i pokazać na co mnie stać. Myślę, że jest więcej motywacji niż stresu. Na pewno będę przygotowany na 200%, żeby to pokazać.

-Czy są już jakieś dalsze plany czy narazie jest tylko skupienie na najbliższej gali?
Na razie się koncentrujemy na najbliższej walce, bo szykuje się duże wydarzenie i ładna gala. Parę dni po walce na pewno usiądziemy i będziemy dyskutować co i jak.

-Podczas swojej kariery zwiedziłeś trochę świata. Walczyłeś między innymi w Afryce. Czy wolałbyś prowadzić karierę w kraju, czy też pociągają cię wyjazdy?
Szczerze mówiąc- wyjazdy są fajne. Po pierwsze, zwiedzasz świat. Po drugie, motywacja jest o wiele większa. Wygrać za granicą u przeciwnika jest znacznie przyjemniejsze. Dlatego jak przyjdzie jakaś dobra oferta wyjazdowa, to będę wyjeżdżał. Wracająć do Afryki- można powiedzieć, że była to ostatnia szansa. Był wtedy kryzys w mojej karierze, a walka tam była mi na rękę, bo mogła mnie wypromować. Myślę, że się to udało: pojechałem, wygrałem, przywiozłem pas IBF International.

-Jak wygląda sprawa z twoją popularnością w Olsztynie- ludzie zaczepiają, proszą o autograf lub zdjęcie? Możesz spokojnie iść do sklepu na zakupy?
Nie no, bez przesady… aż takiej medialności nie ma (śmiech). Ludzie w Olsztynie na pewno mnie znają. To nie jest aż tak duże miasto. Życzą mi powodzenia. Ale są też tacy, którzy liczą na to, że mi się nie powiedzie. Tak jest w każdym sporcie. Dzięki Bogu na szczęście jeszcze nie jestem tak popularny i spokojnie mogę zakupy zrobić. Niemniej, zdarza się dać autograf lub zrobić zdjęcie i to jest bardzo miłe.

-Dzięki za wywiad i powodzenia! Dobrej walki, dopingu publiczności i wszystkiego dobrego.
Myślę, że damy dobrą walkę, a publiczność będzie liczna i dopisze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: