Dodaj komentarz

12 szybkich-12 kontr: Dawid ‚PolishGipsy’ Kostecki

Kolejny bohater cyklu ’12 szybkich-12 kontr’ to pięściarz charakterny, wygadany, trochę filozof. Już na ten moment jego kariery można by o nim spokojnie wydać książkę, która z pewnością łączyłaby elementu komedii, horroru, akcji i kryminału (bez urazy Dawid! 🙂 ). O kim mowa? Chyba wiadomo- Dawid ‚PolishGipsy’ Kostecki!

-Pierwszy trening?
Piwnica u mnie. Powiesiłem sobie worek. Naoglądałem się Rocky’ego i innych tych filmów. Zszedłem na dół i zacząłem napierdzielać. Pierwszy trening kojarzy mi się z moją klatką, tam gdzie mieszkałem w centrum Rzeszowa. Do dziś moja mama tam mieszka. Z tym kojarzą mi się moje pierwsze treningi, które można powiedzieć sam sobie organizowałem. Oglądało się jakieś tam materiały i próbowało się robić to samo na worku.

-Boks: miłość od pierwszego wejrzenia?
Miłość od pierwszego wejrzenia… Żona.

-Boks, koledzy, bójki- zdarzało się?
No pewnie, cały czas. Tych walk takich ulicznych miałem stoczonych znacznie więcej niż tych zawodowych. Także, doświadczenie grube!  Powiem ci, że jeśli chodzi o mnie, to fascynowały mnie sporty walki. Oglądałem zapasy, kickboxing, boks i ogólnie na ulicy za gówniarza byłem taki dość żywy i często się biłem.

-Pierwsza walka?
Najbardziej kojarzy mi się walka, kiedy miałem 16 lat i bił się ze mną chłopak, który miał ponad 20. Miał on opinię największego fightera i jak raz trafi to… No po prostu się go bali. Skończyło się to po dwóch moich prawych sierpach. Zanim padł uderzyłem go jeszcze raz. Ważyłem wtedy 67kg, on ważył ponad setkę i rozwaliłem go w ciągu 5 sekund. To mi się tak kojarzy, bo można powiedzieć, że wtedy narodziła się moja uliczna legenda.

-Pierwszy idol?
Nie mam jakiś szczególnych idoli. Każdego cenię za coś. I nie mówię tylko o sportowcach, ale ogólnie o ludziach. Na pewno Hopkins- pomimo 5 lat pobytu w więzieniu po wyjściu z niego jest przykładnym człowiekiem, De la Hoya- był dosłownie złotym chłopcem i czego się nie dotknął, zamieniał to właśnie w złoto; Mayweather- za niesamowitą defensywę. Można tych zawodników podziwiać, ale nie znam ich też osobiście, więc ciężko powiedzieć jakimi ludźmi są na co dzień, kiedy nie pokazują tego kamery.

-Pierwsza kasa?
Nie mam żadnego skojarzenia z pierwszą kasą.

-Najtrudniejsza walka?
Wydaje mi się, że z Abdoulem. Dlatego, że to był taki przełom jeśli chodzi o moją osobę. Skoczyłem od razu z 8 na 12 rund i to była walka o tytuł u mnie w mieście. Nie była to najtrudniejsza walka na ringu, ale chodzi o całą tę otoczkę- pierwsze 12 rund, pierwsza walka o tytuł mistrza świata WBF. Wtedy to było coś dla mnie rzeczywiście ważnego i taka kulminacja, że wchodzę już w poważniejszy boks.

-Walka o której marzę…
Pojedynki  z żyjącymi legendami- Roy Jones Jr, Bernard Hopkins. Bardziej interesują mnie w tym momencie nie pasy, a nazwiska. To są zawodnicy, których zapamiętam, bo wyprzedzali epokę w swoim prime.

-Gdy skończę karierę zostanę…
Jak skończę karierę, to zostanę… nie wiem. Nie wyprzedzam aż tak czasu. Żyję dniem dzisiejszym i teraźniejszością. Nie wybiegam za bardzo w przód, ani też nie cofam się.

-Gdybym nie był bokserem, byłbym…
Też nie wiem. Jasnowidzem nie jestem. Różnie się życie toczy i równie dobrze mogłoby to być bardzo ciekawe i fajne życie, ale równie dobrze w jakiś czarnych kolorach. Generalnie byłem takim człowiekiem i mam taki charakter, że mogłem iść zarówno w tą dobrą jak i złą stronę. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, bo nie jestem wróżką.

-Boks kocham za…
Adrenalinę, otoczkę, wylany pot, wylane łzy. Generalnie boks kocham za wszystko. Co się z tym wiąże- nie tylko walka, ale cała otoczka z nią związana. Cała ta kwintesencja boksu jara mnie od A do Z!

-Ludzie, którzy nie rozumieją i nie lubią boksu są…
Każdy ma prawo do swojego zdania. Ja nikogo nie oceniam i każdego zdanie staram się szanować. Chyba, że jest to bluzganie i wylewania toksyczności. Nie ma człowieka i nie ma sportu, który by wszystkich zadowolił. Są zwolennicy i przeciwnicy, i trzeba to uszanować. Dlatego nie mogę negować żadnego zdania, bo tak jakbym miał patrzeć czy mądre i inteligentne jest trenować boks… No nie za bardzo… Są tam uderzenia, mikrourazy głowy. To jest adrenalina, to się kocha. Są różne sporty ekstremalne. Ludzie tak samo chcą poczuć adrenalinę. Nawet jazda autem jest potencjalnym samobójstwem. Ty możesz dobrze jechać, ale ktoś w ciebie przypier.. trąbi i jest po tobie! Dlatego kurde… No, odpowiedziałem na to pytanie! (śmiech)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: