Dodaj komentarz

Przed galą w Dzierżoniowie…

Już w najbliższy piątek wielki boks zawita do Dzierżoniowa. Na gali organizowanej w tym mieście powróci w końcu po dwuletniej absencji były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej- Mariusz Wach. W walce wieczoru zawalczy pochodzący z Wrocławia jeden z najbardziej obiecujących polskich pięściarzy młodego pokolenia- Kamil Łaszczyk. Emocji nie powinno zabraknąć! Przeprowadziłem kilka wywiadów (telefonicznie) z organizatorami gali, a także jednym z głównych bohaterów wieczoru:

Kamil Zieliński (drugi trener Mariusza Wacha, DKB Dzierżoniów)

-Pierwsza sprawa: Mariusz Wach, który wraca po prawie dwuletniej przerwie. Jakiego Mariusza możemy spodziewać się w ringu? Czy ta przerwa miała na niego jakiś wpływ? Jak Ty to widzisz, co byś mógł powiedzieć na temat jego formy?
Na każdego zawodnika przerwa dwuletnia na pewno ma jakiś wpływ, jednak Mariusz nie był nieaktywny przez te dwa lata, bo cały czas jeździł na sparingi do Haye’a, Chisory czy Powietkina. Ciągłe był w jakiś sposób aktywny. Wiadomo, że to wtedy inaczej trochę wygląda, bo jeździsz i musisz się dostosować jako sparingpartner, a nie ktoś pod ciebie. Rozmowy trwały już w Ślesinie, żeby Mariusz zaboksował w Dzierżoniowie, jednak czekaliśmy na dopięcie tego. Zacząłem współpracować z Mariuszem na siłowni, bo od tego trzeba było zacząć, bo jednak podczas jeżdżenia po sparingach aż tak bardzo nie skupia się na zdrowym odżywianiu, bo wiadomo, że to ty jeździsz po świecie i jest ciężej. Ja jako dietetyk się tym zająłem. Była również suplementacja i Mariusz z początkowych 135kg zszedł do 119kg. Waga poszła więc znacznie w dół. Co mogę więcej powiedzieć? Jak robiłem z  nim siłę i byliśmy w Berlinie na sparingach u Pulewa, to na tamten etap Mariusz był dobrze przygotowany, ale wiemy jak to jest podczas treningu siłowego dochodzi jakiś trening bokserski- jesteś pospinany, to wszystko nie wygląda tak jak powinno wyglądać. Jednak ciągle mówiłem, że jak to przełożymy potem na trening dynamiczny i wejdziemy w odpowiedni cykl przygotowań już do tej walki, to będzie to o wiele lepiej wyglądało. Na tych sparingach poznałem Gary’ego Cornisha, który również sparowałem z Kubratem i cholernie spodobał mi się jego styl boksowania. Skontaktowałem się z nim i ściągnęliśmy go jako sparingpartnera. Sam Gary jest pod wrażeniem tego jak Mariusz prezentował się i wyglądał u Pulewa, jak i na dzień dzisiejszy. Po tych sparingach powiem tak: nie widziałem jeszcze Mariusza tak poruszającego się na nogach, tak dynamicznie zadającego ciosy. Na dzień dzisiejszy jest mega robota zrobiona. Od strony przygotowania fizycznego i kondycyjnego jest wszystko ok. Teraz już są szlify i końcówka. Mariusz walczący z Kliczko to 80% Mariusza. Nie jest to jeszcze to, co chcemy osiągnąć. Z mojej strony mogę powiedzieć, że chciałbym, żeby to było 120% tego w ringu. Ciągle będziemy pracować. Jeśli mogę odnieść się do samego Kurtagića, to powiem tak:  Cieszy mnie to, że ludzie mówią, że będzie to łatwy zawodnik dla Mariusza. Pomimo dwóch lat przerwy i negatywnych ‚hejtów’ ludzie wierzą w to, że Mariusz go łatwo pokona. Ja patrząc ze strony doboru przeciwnika nie uważam, że jest to jakiś ogórek do obicia, bo jednak walczył on z Dimitrienką czy Takamem i to na pełnym dystansie. Jak tacy zawodnicy, którzy są uważani są za szeroką czołówkę i coś tam pokazywali. Nie będzie to łatwy rywal, ale cieszą mnie opinie i komentarze, że będzie dla Mariusza przejście się po nim. Ludzie wierzą w to, że Mariusz może dużo.

-Głównym wydarzeniem będzie gali będzie powrót Mariusza Wacha i to na nim skupia się cała uwaga mediów i kibiców, ale walkę wieczoru ma Kamil Łaszczyk. Co byś mógł powiedzieć na temat jego rywala? Czy to dobry przeciwnik czy jest on jedynie na podtrzymanie aktywności?
Powiem odnośnie całego tego eventu: wiadomo, Mariusz Wach robi sam swoim nazwiskiem atmosferę. Wszyscy oczekują jego powrotu. Gdziekolwiek bym nie zapytał, to każdy jest ciekawy co Mariusz teraz pokaże. W walce wieczoru jest Kamil Łaszczyk, ponieważ prezentuje wysoki poziom. W Polsce i na świecie żeby coś osiągnąć trzeba robić show i być medialnym. Kamil jednak takim człowiekiem nie jest. To cichy i spokojny chłopak. Teraz spadł w rankigu WBO z trzeciego na piąte miejsce, ale zostawia on serce w ringu i na każdym treningu jest to samo: jak jak go widzę na treningach, to jest to po prostu masakra! Jeśli jednak z nim usiądziesz i pogadasz, to jest spokojny. Ciężko, żeby media o nim pisały. Nie zrobi nam show takiego jak na przykład Szpilka, żeby wszyscy o nim pisali. Dlatego czymś takim pokazujemy, że Kamil jest tutaj głównym wydarzeniem. To na Kamila mają patrzeć widzowie. Nie mamy drugiego takiego zawodnika w Polsce. Kamil wśród Polaków nie ma żadnego rywala i nikt nie rzuca mu wyzwań. Nikt nie może się z nim równać. Są na przykład walki jak niedługo Chudecki-Syrowatka: za jednym przemawia to, a za Syrowatką tamto. Chociaż dla mnie i tak ‚Chudy’ tę walkę wygra. Jeśli chodzi o Kamila, to nie ma po prostu takiego porównania. Co do Romero- z jednej strony nie jest jakimś asem, ale z drugiej strony są koszta sprowadzenia zawodnika. My się rozwijamy, więc potrzebne są nakłady, aby ściągnąć konkretnego zawodnika z Meksyku czy Portoryko. Jest po prostu ciężko finansowo tego dopiąć. To pierwszy fakt. Drugi fakt jest taki, że każdy chciałby walczyć w Stanach, więc nie da się ściągnąć gwiazd tej dywizji, a Kamil mógłby się z wieloma z nimi mierzyć. Każdy z nich walczy o pas, potem parę walk na odbudowanie i później znowu walka o pas. Do takiego zawodnika trzeba polecieć do Stanów. Gala jest w Polsce, więc jest trudniej ściągnąć kogoś lepszego. Co do Romero- walczył o WBC Interim i przegrał tę walkę, a potem remisował albo wygrywał. Toczył też pojedynki na pełnym dystansie. Patrząc z aspektu sportowego- Romero próbuje odbudować swój rekord. Przyjeżdżając tutaj sądzi, że Łaszczyk będzie kolejnym zawodnikiem z którym wygra lub zremisuje. Ja będę jednak cieszyć się jeśli Kamil popsuje mu to odbudowywanie rekordu i skoczy w rankingach i dostanie walkę o wymarzony pas mistrzowski.

-Jakbyś obstawił dwie główne walki gali? Mariusz Wach-Samir Kurtagić/Kamil Łaszczyk-Sergio Romero?
Ciężko jest prognozować walki siedząc od strony organizatora, a także częściowo trenera. Trudno jest wytypować obiektywnie. Liczę na to i chciałbym, żeby Mariusz pokonał go jednak przed czasem, chociaż może być ciężko patrząc na Kurtagica. Chciałbym, żeby pokazał, że to nie jest jego koniec i zamknął usta hejterom i udowodnił, że jeszcze rok-półtora i jak się rozpędzi, to będzie nie do zatrzymania. Mariusz będzie mistrzem świata! Dlatego chciałbym, aby ta walka zakończyła się przed czasem. Co do walki Kamila- patrząc na rozwój i na to, że jest to walka na podtrzymanie formy, mimo tego, że Romero ostatnio wygrywał i remisował, również uważam, że walka skończy się przed czasem. Podsumowując: Mariusz- 7-8 rundaa. Od trzeciej rundy Kurtagić będzie obijany, a w 7-8 walka może się zakończyć. W przypadku Kamila też mamy 8 rund. Jeśli się nie podpali, co mu się zdarza i jak poczuje krew, to już nie odpuszcza… Jeśli Romero wytrwa pierwsze starcia, a może to zrobić. Sądzę, że w 5-6 rundzie nastąpi koniec.

Mariusz Grabowski ( szef grupy Tymex Boxing Promotion, współorganizator gali)

-Już za kilka dni gala, którą Pan współorganizuje. Głównym wydarzeniem będzie powrót Mariusza Wacha, pomimo tego, że w walce wieczoru wystąpi Kamil Łaszczyk. Czy Pan jako promotor czuje jakąś dumę, że to właśnie na Pańskiej gali powróci po dwuletniej przerwie Mariusz Wach?
Wiadomo, że tak. Jak wszyscy wiemy Mariusz wracał na ring prawie dwa lata i tych powrotów miało być kilka. Pamiętam, że miał wracać zaraz po odbyciu tej kary i jestem zadowolony, że akurat udało mi się przekonać Mariusza i Pana Kołodzieja, że na mojej gali będzie boksował Mariusz Wach.

-Jeśli chodzi o powroty, to także swój powrót zaliczy Damian Wrzesiński, który związał się niedawno z Pańską grupą. Jakie są oczekiwania względem tego zawodnika?
Damian miał przejścia z poprzednim promotorem, ale mnie to tak naprawdę nie interesuje. To ich sprawa. Długo rozmawiałem z Damianem. Długo namawiał on mnie, ja jego i nie mogliśmy w pewnym momencie dojść do porozumienia. Później to wszystko jakoś się ułożyło. Przekonał się on, przekonałem się ja. Myślę, że jest to zawodnik perspektywiczny. Tak naprawdę nie ma na polskim rynku zawodników do wzięcia dla nowego promotora, czyli dla mnie. Myślę, że dla naszej grupy, która powstała niedawno taki zawodnik jest dobry. Ogólnie będziemy zadowoleni i myślę, że będzie cały czas podnosił swoje umiejętności, zmieniał techniki boksu, bo trochę nie może się przestawić z boksu amatorskiego.

-Czy są plany na kolejne gale jeszcze w tym roku?
Zobaczymy jak to wyjdzie przy tej gali. Mamy już propozycje organizacji w terminie koniec listopada/początek grudnia. Nie wiem czy uda się to zrealizować. Jeśli się uda, to jeszcze jedna gala będzie. A jeśli nie,  to na spokojnie odłożymy to i planujemy w grudniu, tak jak co roku w Pionkach. Dwa lata temu była, rok temu też- jest to impreza cykliczna. Tutaj zrobiłem swoją pierwszą galę.

-Wielkimi krokami zbliża się gala Polsat Boxing Night, której ideą są pojedynki polsko-polskie. Czy chciałby Pan tam jakiegoś swojego zawodnika skonfrontować z jakimś bokserem z innej grupy? Ma Pan zestawienia, które jako promotor wystawiłby Pan na takiej gali?
Chciałem skonfrontować Ewę Brodnicką z Ewą Piątkowską. Ta walka nie doszła do skutku. Promotorzy Piątkowskiej stwierdzili, że jeszcze jest za wcześnie na walkę Piątkowskiej z Brodnicką i do tej walki nie doszło. Zgodziłem się też na walkę mojego zawodnika Nikodema Jeżewskiego z Michałem Cieślakiem. Tak samo ta walka nie brana była pod uwagę. Nie wiem dlaczego, bo wcześniej było ciśnienie, żeby ta walka była na tej gali. Nie mam pojęcia co się stało. Kolejnym zawodnikiem, którego proponowałem był Damian Wrzesiński na walkę początkowo z Krzysztofem Cieślakiem, a później z Rafałem Kaczorem. Niestety nie udało się. Byliśmy skłonni wystawić zawodników na tej gali, jednak nie było nam to dane żebyśmy w niej uczestniczyli

Kamil Łaszczyk (pięściarz wagi piórkowej)

-17 października- gala w Dzierżoniowie. Opowiedz coś o przygotowaniach?
Moje przygotowania trwały prawie 13 tygodni, bo zacząłem wcześniej już trenować. Zaczęło się od łapania kondycji, troszeczkę siły, wzmocnić się fizycznie, starałem się trzymać dietę jak nigdy nie trzymałem- cały czas ważę 59-60kg.

-Zmierzysz się z Sergio Romero. Co wiesz o swoim przeciwniku? Oglądałeś jakieś jego walki czy też bazowałeś na danych np. z Boxreca?
Powiem szczerze, że widziałem jego jedną walkę. Umie coś tam boksować. Nie jest jakimś najlepszym zawodnikiem. Wiem, że na pewno przyjedzie przygotowany. Ma parę przegranych przed czasem i remisów, nie pamiętam szczerze mówiąc ile. Z tego co widziałem i z tego co wiem, powinien przyjechać przygotowany, więc wierzę w to, że zrobimy dobrą walkę.

-Czy będzie Ci on leżał bardziej stylowo niż Twój poprzedni rywal, który był mańkutem?
Mówiąc szczerze, to  tak naprawdę ciężko jest tak określić. Jak wejdzie się do ringu, to wtedy wszystko się widzi. Bynajmniej ja tak mam, że potem wszystko widzę, co jest w ringu: co robić, jak robić. Wiadomo, trener wszystko podpowie przed walką, bo widział na przykład jego walki. Ja oglądałem jego jedną walkę. Jedyne, co widziałem to, że ma lewą rękę nisko, więc trzeba będzie bić prawy nad lewą ręką.

-Boksujesz w kategorii, która w Polsce jest dość mało popularna. Jak u Ciebie wygląda sprawa ze sparingpartnerami?
Powiem szczerze, że ciężko z nimi jest, ale poprosiliśmy Mariusza Cieślińskiego- to jest tajski bokser, kick-boxer można powiedzieć. Do tego Michał Leśniak- kiedyś w sumie rywal z amatorskiego boksu. Był on trochę cięższy, ale dał fajne sparingi. Sparingi są naprawdę mocne.

-Będziesz walczyć niedaleko swojego rodzinnego Wrocławia, więc można spodziewać się, że będzie dużo Twoich znajomych, kibiców, rodzina, koledzy ze szkoły czy klubu. Jakie emocje Tobie towarzyszą? Mobilizacja, stres? Czy może coś innego?
Wiadomo, cieszę się, że boksuje bardzo blisko. Dzierżoniów to w pewnym sensie mój drugi dom, bo spędzam tam dużo czasu trenując i mam też dużo znajomych. Trybuny będą zapełnione, więc dodaje to wsparcia i takiej mocy. Za amatora lubiłem bardzo jeździć na wyjazdy, gdzie jechałem tak naprawdę w paszczę lwa i też wygrywało się tam walki. Można powiedzieć, że bardziej mnie to motywowało, bo mogłem być przykładowo oszukany przez sędziów, więc trzeba było zdecydowanie wygrywać. Tutaj wiadomo, że trzeba będzie się pokazać- będą znajomi, rodzina, koledzy. Wszyscy będą mogli przyjechać, bo mają blisko i jest to super sprawa.

-Na sam koniec sprawa niedawnego związania kontraktem z Alem Haymonem. Wiadomo, że działa on w Stanach. Czy jest możliwość, aby co jakiś czas wystąpić w Polsce i przypomnieć się kibicom w kraju?
Powiem szczerze, że jestem otwarty na wszystko. Mogę walczyć w Polsce, mogę walczyć w Stanach. Jak promotor powie, że mam walczyć w Stanach, to tam zawalczę. Jestem zawodnikiem, muszę się podporządkować, aby coś osiągnąć. A ja chcę coś osiągnąć, chcę spełniać swoje marzenia, które sobie wyznaczyłem. Próbuję więc sięgnąć najwyższych szczytów, a żeby walczyć z tymi najlepszymi, to wiadomo, że trzeba jechać do Stanów. Na pewno będę musiał wyjechać i stoczę tam jeszcze jedną walkę.

-Jesteś jeszcze dość młodym zawodnikiem. Czy w grę wchodzi wyjazd na stałe do Stanów czy też wylot na parę miesięcy i powrót. Jakbyś to widział? Powiedzmy w perspektywie najbliższych 2-3lat?
Powiem szczerze, że jeżeli będzie taka możliwość i mój promotor będzie tego chciał, abym został w Stanach na dłużej, to na pewno wezmę dziewczynę ze sobą i zamieszkać tam na rok czy dwa. Jeśli tak będzie trzeba, to będę tak musiał na pewno zrobić.

Mariusz Konieczyński (vice prezes klubu DKB Dzierżoniów, sędzia bokserski)

-Ile trwa przygotowanie takiej gali? Ile tygodni przed trzeba zamawiać zawodników, oświetlenie, ekipy telewizyjne, catering, hostessy i pewnie wiele innych rzeczy?
To bardzo ciężkie do jednoznacznego powiedzenia. Musi się znaleźć grupa ludzi, która będzie chciała coś takiego zrobić. Podstawą są zawodnicy. To wokół nich wszystko się toczy. Mamy do dyspozycji Mariusza Wacha, Kamila Łaszczyka czy Patryka Szymańskiego. Dzięki współpracy z Tymexem mamy Jeżewskiego, Wrzesińskiego, Gerleckiego oraz Brodnicką. Później na bazie tego powstaje jakiś zarys tej gali. Później trzeba znaleźć miejsce, gdzie jest sprzyjająca atmosfera. Przede wszystkim czy są kibice, czy jest zapotrzebowanie na taką galę w ogóle. Czy jesteśmy tę halę kibicami zapełnić. Bo tak jak ważni są zawodnicy, tak samo ważni są kibice. Jeśli nie będzie kibiców, to dla kogo my to robimy? Sztuka dla sztuki? No, nie. To wszystko musi się zgrywać. My wiedzieliśmy, że coś takiego będzie już od roku. Termin na sali OSiR-u był już zaklepany w porozumieniu z prezesem Robertem Gulką. My później to przesuwaliśmy- tydzień w tą, tydzień w tą, bo nie zawsze wszystkie terminy nam odpowiadały. Później wiadomo, że trzeba z promotorami tych zawodników rozmawiać. Największym promotorem, który u nas występuje to Pan Mariusz Kołodziej ze Stanów Zjednoczonych. Trzeba było także rozmawiać z Tymexem (Mariuszem Grabowskim). Te osoby muszą wyrazić zgodę. Później jest szukanie pieniędzy, dogadywanie się z miastem- czy miasto jest zainteresowane tą promocją. Później trzeba mieć paru wariatów, bo tak naprawdę my na tym nie zarabiamy. Ja całkowicie czymś innym zawodowo się zajmuję. Trzeba wariatów, którzy są hobbystami, lubią ten sport i są gotowi poświęcić czas, który jest kradziony własnej firmie i własnym kosztem i robią to!

-Do gali zostało 8 dni(wywiad przeprowadzany był 9 października). Na ile procentowo oceniłby Pan przygotowanie gali?
Można powiedzieć, że na 90%. Zostały jeszcze takie detale typu wyklejanie ringu. Grubsze rzeczy są już dawno dograne i dopięte. Zostały jedynie drobnostki, które nadają blasku; spotkania z producentami przekazu telewizyjnego. Trzeba dograć światła. Przedwczoraj był u nas reprezentant telewizji Orange Sport i kierownik produkcji. Były rozmowy typu gdzie lepiej byłoby kamery rozmieścić, jakie oświetlenie. Trzeba ściągnąć oświetleniowca, gospodarza tej sali i elektryka, który w razie czego będzie szybko interweniował. Trzeba znaleźć miejsca hotelowe dla zawodników i trenerów zza granicy. Trzeba im także załatwić bilety lotnicze.

-Ostatnie pytanie: jak wygląda sprawa z biletami? Będzie komplet publiczności? Czy bilety już zeszły czy zostały jeszcze jakieś do kupienia?
Tak jak powiedziałem: Dzierżoniów to miasto, które ma fantastycznych kibiców. To nie pierwsza nasza gala tutaj, ale pierwsza w takiej skali. Poprzednio był to boks amatorski. Kibice nigdy nas nie zawiedli. Zdarzało się niestety, że niektórzy kibice musieli wracać z kwitkiem, bo nie możemy ze względów bezpieczeństwa ich wpuścić na salę. W tej chwili z tego co się orientuję, to w granicach 80% biletów jest wyprzedanych.

Oficjalny plakat gali:

dkb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: