Dodaj komentarz

Wywiad z sędzią Mirosławem Brózio

Pan Mirosław Brózio był najbliżej ze wszystkich w sobotniej walce pomiędzy Michałem Chudeckim a Felixem Lorą. Pojedynek ten przeszedł już to historii ze względu na wszechobecną w ringu krew pod nazwą ‚Rzeź w Międzyzdrojach’. Najbardziej było to widoczne po jego koszuli, która po ostatnim gongu wyglądała niczym fartuch rzeźniczy. W telefonicznym wywiadzie przeprowadzonym dwa dni temu podzielił się on ze mną wrażeniami na temat tego pojedynku. Zapraszam do lektury:

20140816_235743

– Pana koszula po walce Chudecki vs Lora wyglądała jak fartuch rzeźniczy. Czy miał Pan już w swojej karierze walkę, po której miał tak zakrwawione ubranie?
Tak, było bardzo dużo krwi w tej walce. Przyznam, że nigdy nie miałem tak bardzo mocno brudnej koszuli, ale to było dlatego, że po prostu łuk brwiowy Lory krwawił bardzo mocno. Kontuzja nie była groźna i głęboka. Ja ją widziałem i kontrolowałem podczas całej walki. Łuk ma to do siebie, że bardzo dużo krwawi cały czas, a cutman Lory nie umiał sobie z tym poradzić i robił to źle i nieprofesjonalnie. Krwawienie nigdy nie jest powodem przerwania walki, jedynie mocna kontuzja zagrażająca uszczerbkowi na zdrowiu i groźna dla oka. Takiej nie było. Było po prostu krwawienie.

-Dużo musiał się Pan napracować, aby upominać i rozdzielać zawodników w tym pojedynku?
W obu zawodnikach buzowały emocje. Oni obydwaj chcieli wygrać. Wyszli po to, żeby zwyciężyć w tym pojedynku i po prostu boksowali tak jak umieli. Wiadomo, że Lora nie jest wielkim technikiem. Jest raczej takim fighterem, który jak uderzy to faktycznie boli, a Chudecki jest technikiem. Nie było w tych przepychankach jakiś złośliwych fauli. Nie było w tym zamierzonych prób i wtedy nie karałem zawodników, tylko po prostu było  to spowodowane ferworem walki i każdy z nich chciał wygrać i to było fajne i emocjonujące. Fajny spektakl dla kibiców. I o to chodzi

-W 9 lub 10 rundzie wypadł Lorze ochraniacz na zęby. Pan tego nie zauważył czy po prostu puścił dalej akcję?
Ja to zauważyłem i kontrolowałem tę akcję dalej, ponieważ Lora wypluł ten ochraniacz celowo, a Chudecki był wtedy w natarciu i przeprowadzał fajną akcję. Gdy ją skończył, to dopiero wtedy zareagowałem.

– Pan był najbliżej całej walki- czy było widać, że w którymś momencie, któryś z zawodników jest ewidentnie ‚podłączony’ do prądu’ i być może potrzebna by była nagła interwencja i przerwanie walki?
Tak, Lora otrzymał tam kilka takich mocnych ciosów, ale to jest jednak twardziel. W boksie zawodowym nie ma zasady liczenia na stojąco, można tylko przerwać od razu walkę. Zawodnik musi dotknąć maty trzecią częścią ciała, żeby było liczenie. Dlatego nie liczyłem, a przerywać walki nie chciałem, bo Lora nie kwalifikował się do tego, żeby to przerwać. Obydwaj zawodnicy wyszli jak gladiatorzy i oni po prostu boksowali. Chcieli obydwaj wygrać, nie było żadnego pykania. Nie wyszli po to, żeby zremisować tę walkę, tylko każdy z nich chciał wygrać. Wiadomo, że Lora wygrał poprzednio z Szotem i Cieślakiem i wygrał zdecydowanie. Chudecki chciał ich po prostu pomścić, a Lora chciał wygrywać z następnymi Polakami, ale tym razem mu się to nie udało, bo Chudecki był zdecydowanie lepszy.

-Jak Pan umieściłby tę walkę w swoim rankingu walk, które sędziował pod względem najkrwawszej, najbardziej widowiskowej i efektownej?
No na pewno umieściłbym tę walkę jako najbardziej krwawy pojedynek. Taki właśnie jak już wspomniałem- najbardziej gladiatorski, gdyż obaj rzeczywiście wyszli po to, żeby walczyć, nie zważając na krew. W późniejszej fazie tego pojedynku Chudecki miał też kontuzję oka. Obydwaj nie patrzyli na to, tylko boksowali. Wyszli po to, żeby dać satysfakcję kibicom, telewidzom i wszystko to było dla popularyzacji pięściarstwa w Polsce.

-Był Pan zaskoczony tym, że Chudecki czasem wdawał się w efektowne, ale niebezpieczne wymiany z Lorą?
Tak. Powiem nawet, że mnie to dziwiło. Powinien boksować bardziej technicznie, bardziej skoncentrować się na mocną lewą kontrę, albo nawet dwie. Czasami mu to wychodziło, a czasem niepotrzebnie się zbliżał do niego i ryzykował, że mógł otrzymać jakąś bombę od niego, ale jest doświadczonym amatorem. Miał wiele walk amatorskich z wielkimi przeciwnikami i to zaprocentowało tym, że nie dał mu się skosić.

Po knockdownie Michała raczej nie było w jego oczach oznak, że otrzymał mocny cios. Ten knockdown był raczej wynikiem złego ustawienia stóp?
Tak, ale ten knockdown był po ciosie. Cios dostał i sędzia musi przeanalizować czy przewrócenie mogło to być spowodowane wcześniejszymi ciosami, które otrzymał, a Lora wiadomo, że nie głaszcze, tylko kopie, a parę tych ciosów Chudecki otrzymał. Mogło to być też zachwianie. To jest decyzja sędziego, którą się podejmuje w ciągu jednej sekundy. Nas wszędzie na szkoleniach uczą: ‚nie jesteś pewny – zawsze jest lepiej liczyć’. Jest to dla zdrowia zawodników. Można było puścić i padłby rzeczywiście mocny cios to wtedy mogłaby być tragedia. Tak to zawodnik został wyliczony, odpoczął sobie i wiadomo było, że nie było to skutkiem mocnego ciosu, tylko lekkiego, ale knockdown był knockdownem. Dalej walka się potoczyła tak jak potoczyła i Chudecki wygrał zdecydowanie. Przegrał właściwie tylko jedną rundę: tę, w której był liczony.

Na sam koniec pytanie- co z tą legendarną już zakrwawioną koszulą, której zdjęcia po walce szeroko były komentowane i udostępniane w Internecie?
Namoczyłem ją i próbuję ją wyprać. Prałem już raz w pralce, a teraz drugi raz, żeby służyła dalej w następnych pojedynkach.

20140817_000018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: